Zeloné Swiątczi – dżinący zwëk

Ùmajony dodóm na Zeloné Swiątczi A.D. 2018 r. Lesno gm. Szëmôłd, dodóm familie Pranczków. Bóg zaplac Karolënie Stankòwsczi za fòto.

Latos (2018 r.) Zeloné Swiątczi są 20 maja. Wszëtczim gbùróm, kò òsoblëwie je to jejich swiãto, WSZËTCZÉGÒ BËLNÉGÒ!
Przódë lat gbùrzë òbzdôbialë swòje dodomë kalmùsã a brzózką. Terôzka tak co malo chto robi (żlë mô chtos fòtografczi ùmajony chëczë, to rôd przëjimnã).
Badéra kaszëbsczich zwëków, Jón Patock, òpisôl no swiãto w artiklu „Zielone Świątki. Stare zwyczaje ludowe na Kaszubach i Pomorzu” („Od naszego morza. Ilustrowany dwutygodnik dla młodzieży polskiej”, nr 10, Grudziądz, dnia 21 maja 1931 r. Calosc nalézeta na Kùjawskò-Pòmòrsczi Bibliotece Cyfrowi).
Na zôczątk z negò artikla czekawinka zrzeszonô z jednym z zadżinionëch zymkòwëch zwëków:

(…) Prace w polu są ukończone – teraz i czas na uroczystości wiosenne według starego zwyczaju. Chłopcy robią ze słomy wielką lalkę, obwiązują ją brzozowemi gałęziami, ozdabiają świeżą zielenią i na głowę wsadzają wieniec z kwiatów. Tę lalkę umieszczają na wysokim drągu i, wesoło skacząc, młodzież wiejska chodzi od podwórza do podwórza i śpiewa w towarzystwie młodych dziewcząt.

Bélbë no nen zwëk PÔLENIÔ SZTRÓMANA, jaczi jesz je w Zbichòwie?

Dali Patock òpisywô zwëczi, z chtërnëch dzél ju za jegò czasów bél zabëti:


Kalmùs to je pò pòlskù tatarak. Ks. Zëchta w swòjim slowôrzu (t. II, s. 121) tak pisze:

Kalmùsem strojilë piérwi w Zeloné Swiątczi dwiérze, a jedni rozdrzucalë kalmùs pò pòdwòrzim.

Brzózka a kalmùs mielë chronic dodóm przez zlim a lëchim òkã czarownicë. Przódë lat w òkòlim Zelonëch Swiątków, bél téż pò wsach rëchtowóny òbrzãd SCYNANIÔ KANI, chtëren je pògańsczim pòmiónã w kaszëbsczi kùlturze… Kò zresztą nié le Scynanié, ale téż wikszosc kaszëbsczich zwëków skriwô w se naj’ pògańsczi spòsób (pòl. dziedzictwo).

 

One Reply to “Zeloné Swiątczi – dżinący zwëk”

  1. Z wielką radością spostrzegłem, że Pan bylaczy w swoich tekstach 🙂 Niestety, jestem dopiero na początku drogi poznawania kaszubszczyzny… Wbrew bliskości z polskim, jest to trudny język… Głównie ze względów fonetycznych… A do tego sama kaszubszczyzna dzieli się na bardzo wiele lokalnych odmian, co też sprawy nie ułatwia… Czy dałoby radę, żeby przedstawił Pan zasady wymowy kaszubszczyzny północnej, najlepiej w jej odmianie bylackiej? Czy są jakieś reguły akcentowania w związku z tym, że akcent jest ruchomy, czy też trzeba się każdego słowa i zwrotu uczyć na pamięć wraz z akcentem? Chodziłoby mi najbardziej o wymowę głosek ze znakami diakrytycznymi, ale też o inne zasady, najlepiej tak jak najbardziej po polsku 🙂 W większości opracowań “u” pod akcentem grawis czyta się jak “łu”, tymczasem na różnych nagraniach słyszałem, że jednak bardziej jak “ły”. Słynna szwa, “e” z umlautem wymawia się chyba jak takie ścieśnione “y”, lub coś pomiędzy ścieśnionym “y” a “e”. Ne wiem też zupełnie jak się wymawia “o” z daszkiem, to chyba zależy od dialektu (a nie wiem czy i nie od pozycji w wyrazie)? Wiem, że trudno jest przedstawić fonetykę w formie pisemnej, tak aby czytelnik był w stanie na podstawie tego prawidłowo wymawiać, najlepiej jest się osłuchać z native speakerami i próbować ich naśladować, lecz, jak wspomniałem, jest mnóstwo różnych lokalnych odmian kaszubskiego różniących się pomiędzy sobą także pod względem fonetyki, a mi zależałoby najbardziej na odmianie północnej, bylackiej czy wręcz rybackiej. Ten region najbardziej mnie fascynuje ze względu na swoją odmienność i specyfikę, ze względów sentymentalnych, jak i na pewne reminiscencje z dzieciństwa. Mimo że jestem gdańszczaninem, ale dorastałem w latach 80. w Jelitkowie, gdzie wówczas jeszcze wtedy można było spotkać na plaży łodzie i sieci rybackie, chyba związane z Kaszubami. We wczesnej szkole podstawowej “kazano” nam śpiewać, w związku z PRL-owską “propagandą folkloru” – “Guli, Guli, Gutka, gdzeż ta bela”, to dobrze jakoś zapamiętałem, nie “beła”, tylko właśnie “bela”… Z pewnym zdziwieniem niedawno spostrzegłem, że ta piosenka jest znana jako “Welewetka”, nam kazano śpiewać “Guligutka”… Przeczytałem niedawno także “Obrazki rybackie” ks. Hieronima Gołębiewskiego, przeczytałem “Zolojkę”, choć to może niezbyt akuratny przykład opisu życia rybaków półwyspowych, ale też stanowi zawsze jakiś opis… Stosunkowo od niedawna zaczęła się moja fascynacja tym regionem, tak bliskim, a jednak tak nieznanym pod względem kulturowym i historycznym, została tylko popularność jako regionu urlopowo-wakacyjno-plażowego. A kto by pomyślał, że po tylu dziesięcioleciach kaszubszczyzna będzie miała pełną swobodę promocji i realizacji (przynajmniej w stosunku do tego co bywało wcześniej).
    A oto parę nagrań, gdzie znalazłem przykłady kaszubszczyny północnej, nieraz bylackiej:

    https://www.youtube.com/watch?v=wdmIRN8D6QU

    https://www.youtube.com/watch?v=KILRz2VzA98

    https://www.youtube.com/watch?v=9S66z8ilFdw

    https://www.youtube.com/watch?v=oUV5gWCx9F4

Comments are closed.