Pomerania nr 4/2010

II. Dzień Jedności Kaszubów (zdjęcia Beata Sulicka i Michał Koss)

III. Nad morzem (zdjęcia Ewa Kownacka)
2. Od redaktora
Podobnie jak w inne święta, które gromadzą rodziny przy wspólnych stołach, także w Wielkanoc odwołujemy się, bardziej niż na co dzień, do tradycji. W różnym stopniu, nasileniu, ale trudno sobie wyobrazić te dni bez życzeń, święconki, barwionych jajek, obfitego śniadania, ukrytych, ku uciesze dzieci, zajączkowych prezentów czy poniedziałkowego dyngusa. Odwołujemy się do tradycji, ale przypominane z takiej okazji bogactwo dawnych zwyczajów, obrzędów (czyni to w tym numerze Andrzej Busler) uzmysławiają, jak wiele naszej pomorskiej tradycji pozostało już tylko na kartach książek i ewentualnie w pamięci najstarszych osób. Jak mało, coraz mniej, z tego skarbca czerpiemy. A jeśli już to w karykaturalnej formie, jak to bywa w przypadku oblewania kubłami wody osób idących do kościoła, w miejsce sympatycznego dëgowania gałązkami brzozy lub jałowca.
Edmund Szczesiak

3. Listy
5. Komunikaty

Konkurs poetycki na Kociewiu
Organizatorzy Kociewskiego Roku Kongresowego 2010 zapraszają do wzięcia udziału w konkursie poetyckim pod hasłem: Druga strona słońca. Uczestnikami mogą być uczniowie szkół ponadgimnazjalnych, studenci oraz osoby dorosłe mieszkające na Kociewiu, które do 30 kwietnia br. prześlą zestaw trzech wierszy o tematyce dowolnej. Będzie mile widziane przez jury, gdy przynajmniej w jednym z wierszy zostaną zawarte odniesienia regionalne (kulturowe, geograficzne) lub gdy zostanie on napisany w gwarze kociewskiej.
Dodatkowe informacje o konkursie można uzyskać pod numerem telefonu: 665 304 349 oraz pod adresem: kongres.swiecie@gmail.com.

IV. Reklama

1% na pomnik Świętopełka
Rada Naczelna Zrzeszenia Kaszubsko-Pomorskiego postanowiła, że przeznaczy wszystkie wpłaty z odpisu 1% podatku dochodowego na budowę w Gdańsku pomnika Świętopełka II Wielkiego. Odsłonięcie jest planowane w tym roku podczas Jarmarku św. Dominika.
Przekazanie 1% polega na wpisaniu wyliczonej kwoty w formularz PIT oraz nazwy i numeru organizacji pożytku publicznego:
Zrzeszenie Kaszubsko-Pomorskie KRS 0000228279

6. Andrzej Busler, Jastrë czyli Wielkanoc

Skąd wzięło się określenie Jastrë? Naukowcy upatrują pochodzenie tej nazwy w różnych źródłach. Niektórzy nawiązują do bożka dawnych pogańskich Słowian, zwanego Jastrzebóg, Jutroboh lub Jutrzejbog. W tym samym czasie Anglosaksoni, na początku wiosny, czcili boginię światła Eostrę (Ostara) i zwali wiosenny miesiąc kwiecień – Ostarmenoth (Ostermonat). Stąd pochodzi niemiecka nazwa Ostern na określenie chrześcijańskiej Wielkanocy.
Znany językoznawca prof. Jerzy Treder wspomina w swych pracach naukowych, że nazwa jaster pierwotnie oznaczała tyle co: świetlisty, jasny. Według prof. Tredera, właśnie od podstawy jaster pochodzi nazwa wiosennego święta. Bo wiosna to przecież czas, kiedy dzień staje się coraz dłuższy, a więc noc ustępuję miejsca jasności dnia. Patrząc z punktu religii chrześcijańskiej, Jastrë to także czas, gdy poprzez zmartwychwstanie Jezusa następuje zwycięstwo światła nad mrokiem.
Kiedyś wierzono, że w jastrową noc, o północy, szczególnych właściwości wzmacniających i ochronnych nabiera woda, utrzymując je do wschodu słońca. Dlatego o północy albo przed świtem przynoszono wodę do zagród i podawano zwierzętom domowym. Niektórzy gospodarze pędzili także w tym czasie bydło nad strumienie, aby – pijąc wodę – zyskiwało całoroczną odporność na choroby. Ponadto przed wschodem słońca, przed mszą rezurekcyjną, często zażywano oczyszczającej kąpieli w rzekach i strumieniach, wierząc w cudowne działanie jastrowej wody.

8. Z drugiej ręki

Przeczytane
Trudno być synem premiera, „Gazeta Wyborcza” z 11.02.2010
Czy kaszubskość rodziny ojca ma dla ciebie znaczenie? Pradziadka z Wehrmachtu, przez którego tata przegrał wybory prezydenckie w 2005 roku, już nie poznałeś.
Fragment wywiadu Piotra Pacewicza z Michałem Tuskiem

Premier, prymas, marszałek, „Polska Dziennik Bałtycki” z 26 lutego 2010
Nie wiem, czy Państwo zauważyli, że Kaszubi zdobyli w Polsce niemal wszystko, co było do zdobycia. Przede wszystkim mają rząd i prymasa! Że premier Donald Tusk jest Kaszubą, to wiadomo. Podkreślał to z dumą nie raz. Ale, o czym wie znacznie mniej osób, Kaszubą jest też obecny prymas, ksiądz kardynał Henryk Muszyński, jeden z większych intelektualistów w polskim Kościele. Pochodzi z Kościerzyny. Kaszuba z Pucka natomiast, Romuald Orzeł, został niedawno szefem TVP. Innego Kaszubę wybrano parę dni temu na marszałka naszego województwa. Mieczysław Struk to syn rybaka z Jastarni, dotychczasowy wicemarszałek, człowiek wykształcony i doświadczony w działalności samorządowej. Lubię Kaszubów. Im więcej reportaży o nich piszę, tym bardziej imponują mi swoją twardością, zdecydowaniem, przywiązaniem do małej ojczyzny, choć były czasy, że za to przywiązanie musieli płacić wysoką cenę. (…)
Ale żeby się Kaszubom w głowach nie poprzewracało – w gdańskiej telewizji jest ich coraz mniej: ledwie 10 minut programów kaszubskich w tygodniu. Więc podobno tworzą własną kaszubską telewizję. I pewnie im się uda!
Fragmenty felietonu Barbary Szczepuły

Obejrzane
Gdynia w obrazkach i anegdotach
11 marca br. w Muzeum Miasta Gdyni odbyła się promocja niezwykle ciekawej płyty dvd pod tytułęm: Gdynia lata 20. i 30. – multimedialna historia w obrazkach i anegdotach. Tytuł może być trochę mylący, ponieważ autorzy zaprezentowali Gdynię już od przełomu XIX i XX wieku. Ich płyta stanowi 35-minutową podróż po niezwykłych dziejach miejscowości, obrazując dynamikę przeobrażania się niewielkiego letniska w jeden z największych portów nad Bałtykiem. Twórcy filmu wykorzystali zasoby Muzeum Miasta Gdyni, Centralnego Archiwum Cyfrowego, gdańskiej Biblioteki PAN oraz zbiory własne, przestawiając niebagatelną ilość zdjęć, pocztówek i skanów dokumentów.

Wysłuchane
Entuzjazm i rozczarowanie, Radio Gdańsk: Radiowa Akademia Nauk, 12.03.2010
Świętując niedawno 70. rocznicę zaślubin Polski z morzem, wspominaliśmy, jak entuzjastycznie Kaszubi witali polskie wojsko, które pod wodzą błękitnego generała Józefa Hallera przejmowało w 1920 roku Pomorze z rąk niemieckich. Sielanka nie trwała jednak długo. Jak układały się stosunki polsko-kaszubskie w okresie 20-lecia międzywojennego – o tym traktowała audycja w Radiu Gdańsk z cyklu Radiowa Akademia Nauk.
Oto fragment wypowiedzi jednego z trzech gości audycji – dra Andrzeja Drzewieckiego, dyrektora Instytutu Historii Akademii Marynarki Wojennej w Gdyni:
– Kiedy w 1918 roku Rzeczypospolita budzi się do niepodległości, pytanie „jaka Polska?” jest również głęboko obecne w myśleniu Kaszubów. Jeżeli serce i rozum podpowiadały, że my jesteśmy za Polską, to w momencie, gdy Front Pomorski przejmuje Pomorze, następuje wielkie rozczarowanie. Bo nie takiego „wyzwolenia” Kaszubi się spodziewali ze strony wojska polskiego.
Fragmenty audycji Magdaleny Lipki

Złowione w sieci
Irlandczycy w sosie kaszubskim, Internetowa „Gazeta Świętojańska”, 20.02.2010
Na widowni zmieści się, na bardzo niewygodnych krzesłach, około 120 osób. Lecz nic to krzesła i bolący tyłek – wytrzymałem przez 115 minut bez przerwy i w pełnym skupieniu. To najlepszy spektakl w Teatrze Miejskim od czasu Św. Joanny od Szlachtuzów. Najcięższa artyleria sceny przy Bema, czyli Wolf i Michalski, dała popis. Trudno mi sobie przypomnieć kiedy miałem okazję oglądać (a widziałem co nieco) tak intensywne i uczciwe aktorstwo. Jako Jake i Charlie, osobiście i we wszystkich swoich wcieleniach, mają pomysły na każdą rolę, każdą scenę. Ogromna partia tekstu podana została bez wpadek, z wirtuozerią, smakiem i determinacją.
Najbardziej przypadły [mi] do gustu wcielenia „kaszubskie”. Tak, tak – to nie pomyłka! [Reżyser] Brzoza w sekwencjach lokalnych wyposażył postaci w język kaszubski, co jeszcze bardziej rymuje irlandzką rzeczywistość z lokalnymi realiami „miasta z morza i marzeń”. Najwięcej salw śmiechu wzbudza każdym pojawieniem się Aisling (Wolf); w zestawie Michalskiego najbardziej chyba przypadła mi do gustu kreacja wyjściowa.
Fragmenty recenzji Piotra Wyszomirskiego.
Na Kaszubach?
– Pierwszą, rekomendowaną przez ekspertów lokalizacją pod budowę elektrowni jądrowej jest Żarnowiec. Kolejne, równorzędne propozycje to Warta-Klempicz, Kopań i Nowe Miasto – poinformowała pełnomocnik rządu ds. polskiej energetyki jądrowej Hanna Trojanowska, przedstawiając ranking potencjalnych lokalizacji elektrowni atomowych.

11. Postać miesiąca. Marszałek z Jastarni

22 lutego 2010 r., podczas sesji Sejmiku Województwa Pomorskiego, radni przyjęli rezygnację Jana Kozłowskiego z funkcji marszałka województwa (objął mandat europosła) i wybrali nowego gospodarza regionu, którym został dotychczasowy wicemarszałek, Mieczysław Struk.Nowy marszałek urodził się 1 stycznia 1961 roku w Jastarni. Jest absolwentem Wydziału Turystyki i Rekreacji Akademii Wychowania Fizycznego we Wrocławiu. Ponadto ukończył podyplomowe studia organizacji i zarządzania oraz integracji europejskiej w Uniwersytecie Gdańskim, jak również trzyletnie studia doktoranckie na Wydziale Zarządzania i Ekonomiki Usług Uniwersytetu Szczecińskiego. Od 1990 roku był przez 12 lat burmistrzem Jastarni, a od ponad 8 lat jest radnym Sejmiku Województwa Pomorskiego. Należy do Platformy Obywatelskiej i Zrzeszenia Kaszubsko-Pomorskiego. Żonaty, ma dwie córki. Chętnie żegluje (posiada uprawnienia kapitana jachtowego i motorowodnego), a także jeździ na nartach. Lubi śledzia w śmietanie, carpaccio z łososia, a od święta – kaczkę pieczoną.

Wydarzenia
11. Dzień Jedności

Główne obchody tegorocznego Dnia Jedności Kaszubów odbyły się w niedzielę 21 marca w Kartuzach, ale poprzedziły je: piątkowy rajd z flagą i uroczystość w Ratuszu Staromiejskim w Gdańsku. Z pomysłem, aby w tym roku, w Dniu Jedności upamiętniającym pierwszą pisemną wzmiankę o Kaszubach (w bulli papieża Grzegorza IX z 19 marca 1238 r.), jeszcze bardziej niż dotąd propagować flagę kaszubską, wystąpił Marek Wantoch Rekowski. Wraz z prezesem oddziału ZKP w Miastku wyruszyli 19 marca w podróż po Kaszubach. Pokonali samochodem prawie 400 km, odwiedzając 11 miejscowości (w tym 10 miast) i rozdając flagi (ufundował je Zarząd Główny ZKP). O godz. 13.30 dotarli do Gdańska, gdzie przed fontanną Neptuna odbył się krótki happening. Dzięki temu podtrzymana została tradycja corocznego spotykania się w tym miejscu z flagami kaszubskimi, zainicjowana w 2004 roku przez portal internetowy Stanisława Gepperta. Trzeba dodać, że w Gdańsku (podobnie jak w wielu miastach kaszubskich) powiewało mnóstwo flag czarno-żółtych, wywieszonych przez Urząd Miejski. Wieczorem w Ratuszu Staromiejskim w Gdańsku świętował miejscowy oddział ZKP. Gości powitał prezes oddziału Tomasz Szymański, który podkreślił znaczenie tego dnia dla Kaszubów. Na uroczystość zaproszono kilkoro z laureatów ubiegłorocznego konkursu Rodnô Mòwa w Chmielnie. Recytacje laureatów przeplatały się z występami Weroniki Korthals i jej zespołu. W niedzielę świętowano w Kartuzach. Po odsłonięciu tablic z nazwami Urzędu Gminy i Rady Miejskiej w języku kaszubskim, uczestnicy obchodów udali się – w asyście orkiestry OSP Kartuzy – do kolegiaty, gdzie została odprawiona msza św. z liturgią słowa w języku kaszubskim. Koncelebrował ją ks. Tadeusz Kanthak, który także wygłosił kazanie. Po mszy barwny pochód, ze sztandarami, transparentami i flagami ruszył ulicami Kartuz do Zespołu Szkół Ogólnokształcących Nr 2. Tam nastąpiło uroczyste otwarcie. Obecni byli posłowie (Zdzisław Czucha, Stanisław Lamczyk, Jarosław Sellin), senatorowie (Dorota Arciszewska, Kazimierz Kleina), wojewoda pomorski Roman Zaborowski i marszałek województwa pomorskiego Mieczysław Struk oraz wielu samorządowców z Kaszub. Przedstawiciel marszałka Sejmu Dariusz Młotkiewicz odznaczył pięciu zasłużonych Kaszubów: Kazimierza Kleinę, Stanisława Lamczyka, Brunona Synaka, Daniela Czapiewskiego i Marka Wantocha Rekowskiego.

12. Sztandar i imię na rocznicę

12 lutego 2010 r. odbyła się uroczystość wręczenia sztandaru i nadania imienia Zespołowi Szkół w Borowym Młynie. Patronem został bohater „wojny palikowej” z 1920 r. ksiądz Bernard Gończ – organizator i proboszcz miejscowej parafii. Sztandar szkoły, ufundowany przez społeczność Gochów (subregionu Kaszub), został wykonany w Zakładzie Haftu Artystycznego GABI, prowadzonym przez Gabrielę Recę z Tuchomia. Podczas uroczystości na terenie Leśnej Strażnicy Tradycji i Patriotyzmu im. Bohaterskich Gochów, u stóp figury Chrystusa Obrońcy nad jeziorem Gwiazda, nastąpiło wręczenie honorowych wyróżnień Fundacji Naji Gochë Zbigniewa Talewskiego w trzech kategoriach: Wielkiej Bazuny, Kaszubskiej Kleki i Strażnika Rodnej Checzy. Wyróżnienia te stanowią wyraz najwyższego uznania za działalność na rzecz utrwalania historii, tradycji i kultury kaszubsko-pomorskiej, zwłaszcza na terenie Zaborów i Gochów, za wysoce zaangażowane postawy obywatelskie oraz działalność na rzecz rozwoju społecznego lokalnego środowiska.

14. Morska konferencja w Senacie

25 lutego 2010 r. w Senacie odbyła się konferencja „90-lecie powrotu Polski nad Bałtyk”, zorganizowana przez Komisję Kultury i Środków Przekazu we współpracy z Ligą Morską i Rzeczną, Polskim Towarzystwem Historycznym oraz Wyższą Szkołą Administracji i Biznesu im. Eugeniusza Kwiatkowskiego w Gdyni.
Przewodniczący Komisji Kultury i Środków Przekazu Piotr Ł. Andrzejewski przypomniał, że dostęp do Morza Bałtyckiego Polska odzyskała na mocy traktatu wersalskiego. Obejmowanie przyznanych jej terenów Rzeczpospolita mogła rozpocząć dopiero od 10 stycznia 1920 r. Na Pomorze wojska polskie wkroczyły 17 stycznia 1920 r., a 10 lutego dotarły do wybrzeża morskiego. Tego dnia w Pucku zorganizowano symboliczne zaślubiny Polski z Bałtykiem.

15. Pomorzanie na liście katyńskiej

13 kwietnia przypada Dzień Pamięci Ofiar Zbrodni Katyńskiej. Ustanowiony przez Sejm RP w listopadzie 2007 roku, odwołuje się do dwóch dat: początku mordowania polskich jeńców z obozów Kozielska, Starobielska i Ostaszkowa (kwiecień 1940 r.) oraz podania przez radio berlińskie w 1943 roku – właśnie 13 kwietnia – pierwszej informacji o odkryciu na terenie ZSRR masowych grobów Polaków.
W tym roku obchody będą szczególnie uroczyste, ponieważ od pierwszych dni zbrodni mija 70 lat. Do Katynia wybierają się prezydent Lech Kaczyński i premier Donald Tusk, któremu ma towarzyszyć premier Rosji Władimir Putin.
Czy długa lista zamordowanych – oficerów Wojska Polskiego, żandarmerii wojskowej, funkcjonariuszy straży granicznej, policji, straży więziennej – zawiera nazwiska Kaszubów, Kociewiaków i innych nacji z obszaru Pomorza?
Na to pytanie starał się odpowiedzieć przed dwudziestu laty na łamach „Pomeranii” dr Konrad Ciechanowski, publikując Pomorską listę katyńską.

16. Karolina Serkowska, Temat miesiąca. Kaszubistyczne zawirowania
Po wielu staraniach w końcu się udało. Cztery lata temu w mediach usłyszeliśmy o podjęciu decyzji dotyczącej otwarcia kaszubistyki w Uniwersytecie Gdańskim. Chęci były szczere, ale bezsilne wobec problemów związanych z niewielkim zainteresowaniem ze strony absolwentów szkół średnich, mających okazję studiować języka kaszubski oraz kulturę i historię Kaszub. Dopiero w październiku ubiegłego roku zrealizowano wcześniejsze zamiary. Samo jednak powołanie specjalności nie obyło się bez dużych trudności. Podstawowy problem wynikał ze znalezienia niezbędnej liczby chętnych do studiowania specjalności kaszubistycznej, co stanowiło warunek jej otwarcia.
– Wszystko rozbijało się o liczebność grupy (rocznika) – wspomina dr Małgorzata Klinkosz, która była członkiem zespołu ds. utworzenia kaszubistyki w Uniwersytecie Gdańskim. – Zgodnie ze standardami, musiała ona liczyć dwadzieścia pięć osób, a od października 2008 roku nawet trzydzieści. Sprawa znalazła pozytywne zakończenie, gdy dziekan określił minimalną grupę na dwanaście osób. Potem okazało się, że oferta nie dotyczy osób ze starszych roczników, a tylko studentów pierwszego roku, co znacznie zawężało krąg chętnych do uczęszczania na zajęcia z języka kaszubskiego. Trudności zwiększyły się całkiem niedawno, gdy trzech studentów zrezygnowało z nauki na tej specjalności.

18. CSB – telewizja dla dwóch milionów. Z Arturem Jabłońskim, prezesem spółki Media Kaszëbë, rozmawia Andrzej Busler
– Czy dziś, patrząc na bardzo złą sytuację oddziału gdańskiego Telewizji Polskiej, widać potrzebę powoływania telewizji kaszubskiej?
– Telewizja regionalna to taka, która buduje więzi wśród mieszkańców, czyli odpowiada na zapotrzebowanie na żywą, aktualną informację, dociera do niemal każdego miejsca, gdzie żyją aktywni ludzie, i zajmuje widzów tematami z ich „podwórka”. Jest potrzebna szczególnie w regionach o znaczącym potencjale rozwojowym, a wielokulturowe Pomorze niewątpliwie do takich należy. Jak wskazuje sama nazwa „oddział”, gdański ośrodek TVP jest tylko jedną z 16 filii ogólnopolskiej telewizji publicznej. Zatem to nie w Gdańsku, lecz w Warszawie buduje się politykę programową tej stacji, a z tego powodu jej regionalny charakter bywa ograniczany do minimum.
– Czy będzie to oferta skierowana wyłącznie do Kaszubów, czy także do innych odbiorców?
– CSB TV to projekt, który ma propagować morskie dziedzictwo regionu, a jednocześnie rozwijać etniczność autochtonicznej społeczności Kaszubów (z ich chronionym prawem językiem) oraz promować dorobek innych grup regionalnych na Pomorzu, a nawet żyjących tu innych społeczności mniejszościowych. Z założenia jest to więc przedsięwzięcie nastawione na wielokulturowość.

20. Zygmunt Stenka, Nie chcą się modlić w rodny mòwie!
W audycji telewizyjnej Rodnô zemia z niedzieli 14 lutego 2010 r. Elżbieta Pryczkowska zacytowała kilka wypowiedzi internautów krytycznie wypowiadających się pod adresem osób występujących w ludowych strojach kaszubskich. Z głosów tych wynikało zresztą, że nie tylko stroje są dziwactwem, ale również posługiwanie się językiem kaszubskim, bo to rzekomo nie przystoi w dwudziestym pierwszym wieku zdrowo myślącym ludziom.
Podobną postawę, również u osób już wiekowych – rodowitych Kaszubów, posługujących się w domu kaszubszczyzną – można zaobserwować w Koleczkowie, gdzie obecnie Kaszubi stanowią mniejszość (osiedliło się tu wielu byłych mieszkańców Trójmiasta, których miejscowi nazywają „nowobogackimi”). Zasiedlenie Koleczkowa „miastowymi” zrodziło kompleksy wśród ludności rdzennej, szczególnie średniej generacji. Rodzice ze swoimi dziećmi rozmawiają po polsku i przestrzegają je przed „popisywaniem” się kaszubszczyzną w miejscach publicznych.

22. Krzysztof Gąsowski, Pomorskie pamiątki w Pręgowie
Szczepan Edwin Czerwiński od dawna ratuje przed zniszczeniem nieużywane maszyny rolnicze, stare domowe sprzęty i obrazy. Kupował je w zasadzie po cenie złomu. Czasem starczyło dać tyle, co na ćwiarteczkę. Tak zdobył swoje pierwsze eksponaty. Dziś zbiory te są ozdobą ulokowanego na terenie jego gospodarstwa Muzeum przedmiotów codziennego użytku z regionu kaszubskiego i gdańskiego XIX-XX w. To dzieło życia, od piętnastu lat otwarte dla zwiedzających, na których czeka ponad trzy tysiące obiektów, stanowiących świadectwo kultury materialnej Kaszub i Kociewia (w tym z okresu i obszaru międzywojennego Wolnego Miasta Gdańska). Obrazują życie codzienne Pomorzan na przestrzeni ostatnich dwustu lat w takich głównych przejawach, jak praca, odpoczynek, wiara, tradycja.

24. Magdalena Gudzińska, Moja ojczyzna to malowanie

Kaszuby mają dla niej tyle naturalnego piękna, że miejsce to uważa za namiastkę raju. Barwy, dźwięki, zapachy oddziałują na zmysły, a człowiek czuje, jak przepływa przez niego pozytywna energia i ukojenie. Widziała kawałek świata, ale tu odnalazła swoje miejsce. Alicja Mróz urodziła się w 1953 roku w Londynie jako córka polskich imigrantów, którzy do Wielkiej Brytanii trafili na skutek dramatycznych wydarzeń II wojny światowej. Od najmłodszych lat czuła, że nie jest u siebie, jednak, pragnąc stłumić poczucie alienacji, starała się jak najbardziej zasymilować. Nie przyznawała się do polskiego pochodzenia i wolała uchodzić za Brytyjkę, choć wiedziała, że nią nie jest. W domu kultywowano ojczystą mowę i zwyczaje, a na weekendy często zjeżdżali w odwiedziny inni Polacy. To właśnie niemożność określenia własnej tożsamości oraz trudność w pogodzeniu świata domowego ze światem zewnętrznym zdeterminowały w dużej mierze późniejsze jej losy.

27. Andrzej Busler, Kùtin: poetycko po kaszubsku
Termin „kùtin” oznacza po kaszubsku czarodzieja. W 2002 roku na Kaszubach powstał zespół o takiej właśnie nazwie, śpiewający w języku kaszubskim. Jego twórczynią i liderką jest Agnieszka Bradtke – wokalistka, pianistka i kompozytorka, a wszystko zaczęło się od duetu stworzonego przez Agnieszkę Bradtke i Michała Piepera. W późniejszym czasie do składu dochodzili kolejni muzycy z Trójmiasta i okolic. Przez osiem lat działalności w zespole zaszło wiele zmian. Gościnnie występowali: Joanna Łosowska-Stojek (flet), Krzysztof Zimermann (akordeon), Tomek Łosowski (perkusja), Joanna Jabłońska (kontrabas) i Janusz Beyer (kontrabas). Obecnie zespół występuję w czteroosobowym składzie:
Agnieszka Bradtke – śpiew, fortepian,
Artur Sekura – gitara,
Aleksander Kamiński – klarnet, saksofony,
Katarzyna Kadłubowska – instrumenty perkusyjne.
Kùtin tworzy poezję śpiewaną z elementami jazzu, wzbudzając już w pierwszych latach swego istnienia zainteresowanie Telewizji Kraków. Znany redaktor radiowy i telewizyjny Brian Scott przeprowadził z zespołem wywiad, który ukazał się na przełomie czerwca i lipca 2003 roku w programie Etniczne klimaty (w TVP3).

I-VIII „Najô ùczba” – edukacyjny dodatek do „Pomeranii”

27. Kazimierz Ostrowski, Westrzód Bòrów
W zeszłym roku w Czersku odbyło się I Spotkanie Kultur Pogranicza Kaszub, Kociewia i Borów Tucholskich. Mieszkańcy Czerska bowiem, choć wszędzie im blisko, dalecy są od jednoznacznego definiowania swojej tożsamości. Skoro żyją na pograniczu, ze wszystkich stron czerpią życiodajne soki. Kilkudniowa impreza, której zamysł tylko chwalić trzeba, ukazywała różnorodność i podobieństwa, analogie i przenikanie się tradycyjnej kultury sąsiadujących ziem. A także, co oczywiste, najświeższe osiągnięcia. Nie ujmując nikomu, najbardziej wyraziście zaprezentowali się w Czersku tucholscy Borowiacy, którzy – jak się wydaje – w kwestii identyfikacji etnicznej, a zatem i kulturowej, nie odczuwają wahań.

30. Bogusław Breza, Debata przedkongresowa. Wykorzystać możliwości
W miarę uważnie śledzę debatę związaną z przygotowywanym III Kongresem Kaszubskim – tym bardziej, że jako świadomy swej tożsamości Kaszuba i członek Rady Naczelnej Zrzeszenia Kaszubsko-Pomorskiego czuję się za niego współodpowiedzialny. Pewnymi kwestiami poruszanymi w trakcie dyskusji można się jedynie cieszyć, z innymi warto polemizować, ale na niektóre trzeba koniecznie dać odpowiedź.
Do tych ostatnich zaliczam pytania zadane w trakcie wejherowskiej debaty przedkongresowej: Czy Kaszubi potrzebują Polski? oraz Czy Polska potrzebuje Kaszubów? Moim zdaniem, odpowiedź może być tylko jedna. Tak! Potrzebują siebie, nawzajem – podobnie jak jeden człowiek potrzebuje drugiego. Po prostu dzięki istnieniu Polski (Polaków, a także innych nacji) oraz Kaszubów (jak również innych grup regionalnych) możemy się nie tylko różnić, ale też owe różnice odczuwać.
Tożsamość polska i kaszubska są ze sobą powiązane w sposób niemożliwy do usunięcia. W tym miejscu posłużę się tylko dwoma wymownymi przykładami. To Kaszuba czy, mówiąc inaczej, obywatel Pomorza Józef Wybicki jest twórcą polskiego hymnu narodowego, którego znaczenie dla poczucia polskości trudno przecenić. Z kolei jednym z głównych impulsów, które znalazły się u podstaw ruchu młodokaszubskiego, był kult polskiego wieszcza narodowego Adama Mickiewicza, a udział w odsłonięciu jego warszawskiego pomnika stał się kamieniem milowym w rozwoju kaszubskiej świadomości głównego współtwórcy ruchu i najwybitniejszego kaszubskiego pisarza Aleksandra Majkowskiego).

33. Maria Pająkowska-Kensik, O nowym słowniku

Ciągle wdzięczni są Kociewianie ks. dr. Bernardowi Sychcie (Kaszubie) za jego trzytomowe dzieło Słownictwo kociewskie na tle kultury ludowej (1980-1985). Jednakże zbyt mały nakład i zastosowanie archaicznej transkrypcji fonetycznej spowodowały, że tomy te raczej „nie trafiły pod strzechy”, a nawet „uczeni w piśmie” z trudem do nich docierają. W opracowaniu haseł autor zastosował układ gniazdowy, co też sprawia kłopot nie-filologom. Jest to jednak dzieło niezwykle cenne, bo w kontekstach znajdujemy bogaty materiał folklorystyczny. Szkoda, że ciągle niemożliwe jest jego wznowienie w uproszczonej (tzw. półliterackiej) ortografii. Regionaliści i studenci robią więc kopie. Jeszcze mniejszą mają szansę skorzystania z zasobów leksykalnych zawartych w niektórych tomach Atlasu językowego kaszubszczyzny i dialektów sąsiednich (15 tomów wydanych w latach 1964-1978).
W czasie rozwoju idei regionalnych w Polsce północnej i przebudzenia Kociewia, czego wyrazem był m.in. I Kongres Kociewski, przygotowałam kieszonkową wersję Słowniczka gwary kociewskiej (1995), który szybko rozszedł się w terenie.

34. Maria Block, Maniek i Fiona

Wéw Rokitkach za Czczewam, zara za tymi fabrykami balonów i inszymi, co tam kedyś Mirek robił, mieszkał se całkam mniéły i szykowny knabas, taki brodila i langewicz, ale nié jakis bulin czy coś, ino trocha bufón – Maniek. On durcham wzdychał do dziewczaka, psianknégo jak busztin abo bujón, co mu jimnia béło Fiona. Ale tan Maniek sia ciangam stydził, bo jak béł eszcze mały gzub, to go insze bachory wyzywali od celbertów i ómegów i tak mu został tan styd, że nawét do bumsy nié szed, bo sia faksów bojał.

35. Hubert Koszałka, Kaszubia
Ten pierwszy odcinek już znał, podobnie jak przejazd przez lasy i dopiero na zakręcie, gdzie wczoraj przystanął, zjechał w dół. Kolejna Brodnica, a potem – piękny przejazd wzdłuż Jeziora Ostrzyckiego. Wszędzie ciemne punkty wędkarzy pstrzyły zamarznięte tafle. No i wreszcie stromy podjazd w samym lesie. Dotarł do odludnego parkingu, ale nie wjechał – było zbyt ślisko, mógłby potem nie wyjechać. Zawrócił, zaparkował na poboczu i poszedł w las. Śniegu było całkiem sporo. Wszędzie pusto – nawet zająca nie widać, a ptaki również gdzieś się pochowały.
Szedł śliskimi ścieżkami, wspinał się zakolami, ale szczytu ciągle nie dostrzegał, choć gdzieś wyczytał, że na wejście potrzeba piętnastu minut. Był naprawdę sam w tym ogromnym lesie, nie czuł jednak żadnych obaw. Jeszcze trochę podejdzie i wreszcie jakieś znaki powinny się znaleźć. Mijało już pół godziny wchodzenia. Poszedł niewłaściwą drogą, nie w tym kierunku? Jednak ciągle się wznosił. Jest dobrze, coś mu mówiło, że dobrnie do szczytu. I rzeczywiście, spostrzegł tył tablicy informacyjnej. Gdy doszedł, zobaczył, że była to droga okrężna, ale chyba przez to łagodniejsza. Był już blisko szczytu, choć wieży jeszcze nie widział. Gdzie się schował ten kolos, który tak wyraźnie widać z przelotowej trasy do Kościerzyny? Po chwili wyłoniła się ta wysoka, metalowa konstrukcja, która z bliska wydała mu się wcale nie tak ogromna. Całe otoczenie było oblodzone: wszystkie ścieżki, szersze drogi, nawet pobocza. Musiał iść bokiem, po liściach, po igliwiu.

38. Paulina Konkel, Wiérztë

Paulina Konkel je ùczónką III klasë Gimnazjum nr 1 w Lëni. Ju w ùszłim szkòłowim rokù zwróca sã do mie z prosbą ò òszacowanié swòjich dwùch wiérztów. W nym rokù doszłë pòsobné dokôzë. Prôwdac Paulina pisze pò pòlskù, równak chòdzy na lekcje jãzëka kaszëbsczégò i dobrze radzy so téż z naszą mòwą. Doszłë jesmë téj do swiądë, że wôrt bë bëło przedolmaczëc ne wiérztë na swójszczëznã. Tak wej na zajãcach recytatorskò-lëteracczich, chtërne prowadzã w lińsczi szkòle, dokôzë przëbrałë kaszëbsczé ruchna.
Jaromira Labudda

39. Liczy się pozycja pierwsza
W numerze 11/2009 „Pomeranii” ogłosiliśmy – z inicjatywy tczewskiego posła Jana Kulasa – otwarty ranking na dziesięć najlepszych książek o Pomorzu, które warto przeczytać. Wpłynęło do tej pory kilka propozycji. Trzy z nich wydrukowaliśmy w poprzednich numerach „Pomeranii”. Obecnie publikujemy trzy kolejne propozycje – Jana Jakubowskiego, Teresy Boguszewskiej i Romualda Śmiecha.

41. Lektury
43. Klëka
48. Z życia Zrzeszenia
50. Lżejsze strony

Słôwk Klas, Swòjim òkã. Dëtkòwô òchlëna

Dominik Sowa, Wielkanocna prażnica, żurek i pieczeń w rogu (Kuchnia Dominika)

52. Ròmk Drzéżdżónk, Walãtińsczi diôbeł

Do mòji, zatacony na zberkù pëlckòwsczi krôjnë, chatinczi przëpãdałowôł mój drëch – brifka. Szmërgnął kòło na zemiã a sôdł kòle mie na łôwkã. Długò sedzôł mùczkã, zdrzącë w niebò. Jô jem, bëlno gò znającë, nick do niegò nie gôdôł, wiedzącë pò jegò mùni, że zarôzka zacznie sã jiscëc.
– Më tuwò, w najim Pëlckòwie, rozmiejemë jak nicht jiny na swiece ùmiésziwac swòjã wôrtnotã – rzekł, a w jegò głosu czëc sã dało stolëmny smãtk.
– Ùmiésziwac swòjã wôrtnotã? – nie zrozmiôł jem jegò gôdczi. – Ò czim të, chłopie, mie pòwiôdôsz?
– Jô cë pòwiôdóm na przëmiôr ò Francu Peplińsczim.
– Peplińsczim? Tim pëlckòwsczim Drzimale? – wcyg jem ni mógł zmerkac, dokąd prowadzy jegò gôdka.
– Ò! Prawie ò to mie jidze. Jes rzekł: „pëlckòwsczim Drzimale” – to je prawie ùmiésziwanié naji pëlckòwsczi wôrtnotë.
– Kò tak sã gôdô – próbòwôł jem dolmaczëc.
– Tak sã gôdô, tak sã gôdô. Ble, ble ble – rzekł z wëszczergą. – A czemùż të nie pòwiész ò Drzimale „wiôlgòpòlsczi Peplińsczi”?
– Hmm – zamëslôł jem sã na sztót. – Jô jem nigdë ò tim tak mie mëslôł.
– Taczich przikładów mògã cë pòdac wicy. Chòcbë „pëlckòwsczi Sabała”. Wiész, chto to?
– Wick Rogala?
– Jo. Në rzeczë: co mô górôl do Pëlckòwiôka?
– To, że më Pëlckòwiôcë jesmë tima góralama, jaczi na òkrãt do Americzi nie sfòrtowelë – zasmiôł jem sã z negò stôrégò szpòrtu.