Pomerania 1/2011

Okładka II. Zjazd Delegatów ZKP – fotoreportaż Beaty Sulickiej i Michała Kossa)
Okładka III. Młodi ambasadarowie regionu – òdjimczi archiwùm KS Pòmoraniô
Okładka IV. Zëma na Nordze – òdjimczi Édmùnd Kaminsczi

1. Spis treści

2. Edmund Szczesiak. Od redaktora
Przeżyliśmy w „Pomeranii” trudny rok. Podobno jesteśmy, jako kraj, rajską wyspą na wzburzonym oceanie kryzysu, ale słowa pocieszenia dochodzące z wysokich pięter jakoś nie do końca znajdują potwierdzenie na samym dole.
W roku, który minął, po raz pierwszy od lat nie otrzymaliśmy na „Pomeranię” ani grosza z Ministerstwa Kultury i Dziedzictwa Narodowego. Budżet resortu został ponoć poważnie okrojony, no i dla nas nie starczyło.
Czytelnicy zapewne nie odczuli, że mieliśmy w ubiegłym roku prawie o połowę mniejsze fundusze niż w poprzednich latach. I tylko my w redakcji (półtora człowieka) wiemy, jaki był tego koszt. (Dziękuję w tym miejscu za nieocenioną pomoc okazaną przez Sławomira Cholchę i Janusza Kowalskiego, którzy bezinteresownie podjęli się korekty „Pomeranii”).
„Ja się wcale nie chwalę” – że zacytuję fragment piosenki wykonywanej przez Jerzego Stuhra – ale wymyśliłem sposób na kontynuowanie wydawania „Pomeranii”. Paradoksem było to, że na dodatki do naszego miesięcznika – edukacyjny i literacki – mieliśmy więcej pieniędzy niż na podstawową „Pomeranię”. Tajemnica tkwi w tym, że owe dodatki w języku kaszubskim dotuje Ministerstwo Spraw Wewnętrznych i Administracji, które ma w swym budżecie fundusze na wspieranie czasopism mniejszości narodowych i w języku regionalnym (czyli kaszubskim, innego bowiem o tym statusie w Polsce nie ma). Pomysł polegał na tym, żeby również w głównej „Pomeranii” wprowadzić większą liczbę stron w języku kaszubskim. Rezultat jest taki, że najbliższy rok przetrwamy. I pewnie następne lata również.
Ten numer jest już ukształtowany wedle nowych zasad. Nie dokonała się żadna wielka rewolucja, ale zmiany, oczywiście, nastąpiły. Najważniejsza to ta, że niektóre teksty ukazują się w dwóch wersjach językowych. W części „Pomeranii” powtarzają się więc te same treści, ale za to wzrosła liczba stron.
A główne pożytki z tej innowacji – mam nadzieję – będą takie, że przyczyni się ona do pogłębienia znajomości kaszubskiego, a ponadto w jeszcze większym stopniu niż dotąd „Pomerania” będzie stanowić źródło materiałów do nauki języka kaszubskiego w szkołach.

3. Listy

4. Komunikaty
Skry Ormuzdowe 2010
Wyróżnienie Skra Ormuzdowa przyznawane jest od 1985 roku przez Kolegium Redakcyjne i zespół „Pomeranii” za szerzenie wartości zasługujących na publiczne uznanie, pasje twórcze, propagowanie kultury kaszubskiej i innej pomorskiej, działania bez rozgłosu, przezwyciężanie trudnych środowiskowych warunków, społeczne inicjatywy w dziedzinie kultury. Symbolikę Ormuzdowej Skry zaczerpnięto z arcydzieła literatury kaszubskiej „Żëcé i przigòdë Remùsa”.
Laureatami tej nagrody za rok 2010 zostali:
Krzysztof Garstkowiak
Jadwiga Hewelt
Kaszubsko-Kociewska Orkiestra Dęta Torpeda
Tadeusz Korthals
Henryk Musa Kot
Wydawnictwo Region
Ryszard Sylka

5. Człowiek pióra
Na kaszubski zaczął tłumaczyć bardzo wcześnie. Opublikował przekład sonetów Adama Mickiewicza „Krimsczé sonetë” (1998), które wzbudziły wielkie zainteresowanie. Do kontynuacji tego nurtu należy zaliczyć też „Odę do młodectwa”, ogłoszoną w tomie „Piesniodzejanié”, zaś największą jego mickiewiczowską pracą okazał się „Pón Tadeùsz” (2010).
Stanisław Janke niedługo skończy 55 lat. Urodził się 20 marca 1956 r. w Kościerzynie, dzieciństwo i młodość spędził w Lipuszu. Tam skończył szkołę podstawową, a w 1975 r., już w Kościerzynie, zdał maturę. Od 1981 r. mieszka w Wejherowie na Nanicach. Z żoną Haliną z domu Bargańską ma córkę Sławinę.
Od wczesnej młodości Janke interesował się folklorem kaszubskim. Zetknął się ze Słownikiem ks. Sychty, „Remusem” Majkowskiego, czytał też „Pomeranię”. Wcześnie wstąpił do Zrzeszenia Kaszubsko-Pomorskiego. Początkowo chciał zostać artystą ludowym i nawet brał udział w przeglądzie Ludowe Talenty w 1972 r. , ale ostatecznie zwrócił się ku literaturze. Za swoje szkice prozą otrzymał w maju 1977 r. nagrodę specjalną na I konkursie dla literatów ogłoszonym przez Zrzeszenie Kaszubsko-Pomorskie. Wręczał mu ją Jan Trepczyk. Rok później, na przepustce z wojska, odebrał III nagrodę na kolejnym konkursie ZKP. Oprócz prozy pisał też wiersze, które stanowiły jego literacki debiut prasowy („Pomerania” 1977).

6. Z drugiej ręki
Złowione w sieci. Język kaszubski w Kanadzie http://www.barrysbaythisweek.com/ArticleDisplay.aspx?e=2858356
W końcu listopada na kanadyjskim portalu internetowym ukazała się wiadomość o Karolu Rhode, który uczy języka kaszubskiego w tamtejszych szkołach. Autorem artykułu „Język kaszubski wchodzi do szkół lokalnych” jest reporter Ryan Paulsen.
Uczniowie ze szkół św. Jana Bosko w Barry’s Bay, Najświętszej Maryi Panny w Wilnie i św. Kazimierza w Round Lake Centre mają wyjątkową okazję do nauki w tym semestrze. Wśród wielu różnych sposobów poznawania i badania swoich kaszubskich korzeni oraz dziedzictwa, dzieci mają obecnie możliwość uczenia się języka kaszubskiego od nauczyciela, dla którego jest to język ojczysty.
Karol Rhode to człowiek, który płynnie mówi po kaszubsku i zdecydował się przyjechać z Polski do Kanady z zamiarem nauczania tego języka dzieci kilku klas w trzech szkołach różnych szczebli (poziomów).
Nowy portal
www.gazetakaszubska.pl
Gazetakaszubska.pl jest nowym źródłem lokalnych informacji na Pomorzu. Projektowi, który tworzą młodzi ludzie, patronuje senator Kazimierz Kleina, działacz kaszubski, przewodniczący Kaszubskiego Zespołu Parlamentarnego.

7. Zwëczi. Òd sylwestra do Trzech Króli
Sylwestrowô zôbawa czedës nie bëła tak głosnô, jak dzysô. Nôczãsczi òdbëwa sã w familii abò z blisczima znajemnyma.
Wieczór zaczinałë rozmajité przepòwiednie. Dosc tëlé znóné bëło pùszczanié na wòdã skòrëpów òrzecha, w chtërnëch bëłë rozżôrzoné wãdżelczi, swiéczczi abò kùgelczi wôłnë namòczony pétrusã. Żlë skòrëpë zbliżëłë sã do se, òznôczało to, że dzéwczã naleze w nowim rokù chłopa.
Andrzej Busler
Dolmaczënk Karolëna Serkòwskô

9. Zjazd Delegatów ZKP. Odważnie i rozważnie
3 i 4 grudnia 2010 roku w salach audytoryjnych Wydziału Nauk Społecznych Uniwersytetu Gdańskiego odbył się XVIII Walny Zjazd Delegatów Zrzeszenia Kaszubsko-Pomorskiego. Poza wyborem najwyższych władz delegaci uchwalili istotne zmiany w statucie organizacji.

11. Uczyć się Zrzeszenia
Z prezesem Zrzeszenia Kaszubsko-Pomorskiego Łukaszem Grzędzickim rozmawia Andrzej Busler
Jak wspomina Pan dzień 4 grudnia, w którym wybrano Pana prezesem Zrzeszenia Kaszubsko-Pomorskiego?
Gdy ogłoszono wyniki i wiedziałem już, że jestem prezesem naszej organizacji, odczułem, że w moim życiu skończył się pewien etap. Dotychczas byłem jednym z wielu, którzy mieli pewne zadania do wypełnienia na określonym odcinku. Było to w pewnym sensie wygodne. Funkcja prezesa ZKP to już zupełnie inna odpowiedzialność. Podchodzę do tego z wielką pokorą. Otwieram teraz następny etap mojego funkcjonowania
w Zrzeszeniu, który z pewnością będzie wymagał jeszcze większego wysiłku i podchodzenia do wielu spraw z szerszej perspektywy.
Od wielu lat działa Pan w środowisku kaszubsko-pomorskim. Jak do tego doszło?
Dorastając tak jak ja w Szymbarku, który leży przecież w połowie drogi między Kartuzami a Kościerzyną, i w którym od lat funkcjonuje np. Kaszubski Uniwersytet Ludowy, trudno nie spotkać się ciekawemu świata młodemu człowiekowi ze śladami aktywności lub inicjatywami środowiska kaszubsko-pomorskiego. Już od pierwszej klasy kartuskiego ogólniaka – notabene im. Hieronima Derdowskiego – uczestniczyłem w przedsięwzięciach Klubu Studenckiego Pomorania i w konsekwencji trafiłem do niego jako student, a potem tak się złożyło, że zostałem członkiem Zarządu Głównego ZKP. Przez te kilkanaście lat funkcjonowania w tym środowisku starałem się poznawać ludzi tworzących je, ale nawet dziś jestem bardzo daleki od twierdzenia, że perfekcyjnie znam Zrzeszenie. Myślę, że naprawdę niewielu, a być może nikt z nas, nie może tak powiedzieć. Większość obecnych członków organizacji wstąpiła przecież do Zrzeszenia po 2000 roku – to jest żywy organizm. Szczerze przyznam, że ciągle uczę się Zrzeszenia i tak pewnie będzie przez najbliższą kadencję. Zdaję sobie sprawę, że Zrzeszenie bardzo się zmienia, tak jak szybko zmienia się otaczający nas świat.

12. Ùczëc sã Zrzeszeniégò
Z przédnikã Kaszëbskò-Pòmòrsczégò Zrzeszeniô Łukaszã Grzãdzëcczim gôdô Andrzej Bùsler
Dolmaczënk Danuta Pioch

15. Kazimierz Ostrowski. Przerost demokracji
Życie naszego Zrzeszenia biegnie w rytmie zjazdów, zatem sposobności do świętowania nie brak. Widać, że gromadne spotkania stały się powszechnie akceptowaną formą aktywności. Mamy więc doroczny (światowy!) Zjazd Kaszubów i Dzień Jedności Kaszubów – traktowane w kategorii festynów, podobnie jak coraz popularniejsze zjazdy rodzinne. Inny charakter natomiast należy się zwoływanym raz na trzy lata zjazdom delegatów, na których w atmosferze powagi mówi się i decyduje o sprawach dla organizacji najistotniejszych. Zjazdy są przecież nie tylko okazją do spotkania przyjaciół, działaczy z północy i południa, do kuluarowej wymiany poglądów, choć wydaje się, że taki właśnie luźny, niezobowiązujący styl bardziej odpowiada części uczestników.

16. Kazimiérz Òstrowsczi. Przerost demòkracje
Dolmaczënk Danuta Pioch

17. Maria Pająkowska-Kensik. Znowu byłam na Zjeździe ZKP
Co ja tutaj robię?… To zdanie jak refren wracało do mnie podczas XVIII Zjazdu ZKP. Który to już mój zjazd? Tak od razu trudno powiedzieć. Do Zrzeszenia Kaszubsko-Pomorskiego należę ćwierć wieku. Oddział w Bydgoszczy, przez 15 lat w Świeciu n. Wisłą. I powrót do Bydgoszczy. Pamiętam pierwsze fascynacje i potem opowieści – rodzinie, studentom, że jest na Pomorzu taka organizacja, w której mówi się otwarcie, że kultura regionu jest dużą wartością, w której stosuje się metody demokracji i planuje większą samorządność. Dziesiątki spotkań, narad, zjazdów, festiwali, konferencji. Udział w pracach Zarządu Głównego, ostatnio – Rady Naczelnej, nawet przewodniczenie Komisji Oświaty… Natrętnie przypomina się opór, i to zdecydowany, gdańskiego środowiska szkolnego, że chcemy coś tam wskrzeszać. Po co? – pytano. Często brakowało słów na taką postawę szkólnych. Dzięki autorytetowi prof. Józefa Borzyszkowskiego, wtedy wicewojewody, udało się rozjaśnić obraz.

18. Sławomir Lewandowski. Torami z Gdańska w głąb Kaszub
Już za kilka lat, dzięki Pomorskiej Kolei Metropolitalnej, pojedziemy pociągiem z Gdańska- Wrzeszcza w pobliże lotniska im. Lecha Wałęsy w Rębiechowie. Stamtąd kolejowy szlak poprowadzi bezpośrednio do Gdyni oraz na środkowe i zachodnie Kaszuby, m.in. do Kartuz, Kościerzyny i Bytowa.
Kolej od początku swojego istnienia kojarzona była z rozwojem cywilizacyjnym. Miasta, do których docierała linia kolejowa, zyskiwały na prestiżu, rozrastała się infrastruktura miejska, przybywało nowych mieszkańców. Rozwój kolejnictwa równoznaczny był także z rozwojem gospodarczym danego regionu oraz swobodą podróżowania jego mieszkańców.
Okres po drugiej wojnie światowej to czas odbudowy także szlaków kolejowych, które szczególnie na terenach odzyskanych charakteryzują się gęstą siatką połączeń. Niestety, nie wszystkie linie odbudowano. Pominięto choćby trasę z Gdańska- Wrzeszcza do Starej Piły.

21. Sławômir Lewandowsczi. Sztreką z Gduńska do głãbù Kaszëb
Dolmaczënk Danuta Pioch

24. Młodzi ambasadorzy regionu
Od 2 do 6 września 2010 roku do Kaszubskiego Uniwersytetu Ludowego w Starbieninie przybyło ponad pięćdziesiąt osób z różnych miejscowości i powiatów leżących na Kaszubach. Wzięły udział w projekcie Ambasador Regionu, który zorganizował Klub Studencki Pomorania we współpracy ze Zrzeszeniem Kaszubsko-Pomorskim i Nadbałtyckim Centrum Kultury. Sponsorem przedsięwzięcia była Fundacja Orange.
Celem projektu było stworzenie multimedialnego przewodnika turystycznego po Kaszubach. Chcieliśmy, aby młodzi ludzie poczuli się ambasadorami swojego powiatu, a następnie regionu i sami decydowali o tym, jakie informacje znajdą się w ich subiektywnym przewodniku. Uczestnicy pracowali w grupach nad pięcioma tematami: zasłużeni ludzie w mojej okolicy, wydarzenia historyczne w mojej wsi, geografia terenu, wydarzenia aktualne, specyfika kulturalna mojej okolicy.W projekcie chodziło o to, aby zachęcić młodzież do poszukiwań rodzinnych pamiątek, zdjęć, wpisów i biografii, a także odnalezienia miejsca, osoby czy chwil, które kojarzą się im z miejscem zamieszkania na Kaszubach.
Magdalena Świerczyńska
Klub Studencki Pomorania
koordynatorka projektu

27.Młodi ambasadorowie regionu
Dolmaczënk Jiwóna Makùrôt

29. Marta Szagżdowicz. Historie wydobyte z (nie)pamięci
Dziewiętnastowieczne zdjęcia Alexandra Treichela inspirują do dziś. Nie tylko Kaszubów, ale i warszawiaków. Dzięki nim studenci z Polski i Niemiec spotkali się, by rozmawiać o wspólnych korzeniach oraz historiach, których nie ma w podręcznikach.

30. Marta Szagżdowicz. Historie wëdostóné z (nie)pamiãcë
Dolmaczënk Eùgeniusz Prëczkòwsczi

32. Kazimierz Nowosielski. Wiersze

34. Grégór J. Schramke. Móma tu zëma
Nen felietón miôł bëc ò czim jinszim. Jem so mëszlôł, że przënôleżi sã, bë pierszi z ùdbóny serië negò ôrtu artilków ò, przédno, Szkòcëji ë emigarcjë z Pòlsczi béł ò czims òglowim ë na jakąs wôżną a módną témã, jak np. jãzëkòwé czë nôrodnoscowé sprawë rodówców Williama Wallace’a. Mdze równak ò sniegù. Zwëczajnym sniegù, jaczi niezwëczajno na Britijsczich Òstrowach sëpôł bez szterë dni, pòtemù niezwëczajno nie pùszcził, a pò dwùch dniach to znôw sëpnãło ë jesz rôz scësnãło mrozã. Czësti kùńc swiata.

35. Danuta Pioch. Diktando w Bëtowie. Tekstë diktowónë w II etapie
Latosé IX Kaszëbsczé Diktando òdbëło sã w Bëtowie. Przëstąpiło do niegò 221 bëtników w 5 karnach wiekòwëch. Ze spòdlecznëch szkółów bëło 88 piszącëch. Do kònkrsu stanãło téż 76 gimnazjalistów, 29 bëtników bëło z wëżigimnazjowëch szkòłów, 10 dorosłëch i 18 warkòwëch.
Tekstë do pisaniô przëszëkòwelë dr Justina Pòmiérskô i prof. Jerzi Tréder z Gduńsczégò Ùniwersytetu.
W rokù ògłoszonym przez Kaszëbskò-Pòmòrsczé Zrzeszenié Rokã Jana Karnowsczégò na Diktandze wëzwëskóné bëłë tekstë tegò sôdzcë.

36. Wiérztë Hany Makùrôt

38. Stanisław Jank. Kościoły w gminie Dębnica Kaszubska (1). Na liście zabytków
W minionym wieku zmieniały się granice administracyjne Polski, rządy, a nawet ustroje. Przeobrażenia, szczególnie po II wojnie światowej, zachodziły również w administracji Kościoła katolickiego.
Problem ten dotyczy także obecnej gminy Dębnica Kaszubska. Dziś na jej terenie działają trzy parafie rzymsko-katolickie: Dębnica Kaszubska, Budowo i Dobieszewo, a ponadto trzy wioski należą do innych parafii: Gogolewo do parafii Łupawa (kościół filialny w Gogolewie erygowano 7.06.1997 r.), Mielno do parafii Suchorze, Maleniec do 15.12.2009 r. do Nożyna, a obecnie do Łupawy.
Przed wojną mieszkańcy parafii Dębnica Kaszubska byli Niemcami wyznania ewangelickiego. Katolicy (ok. 20 rodzin) dojeżdżali do jedynej w powiecie parafii w Słupsku pod wezwaniem św. Ottona.

41. Stanisłôw Jank. Kóscołë w gminie Kaszëbskô Dãbnica (1). W zestyku zaòstałosców
Dolmaczënk Bòżena Ùgòwskô

44. Ludmiła Gôłąbk. Jak pòwstôwô pòezjô?
Cëż to taczégò je pòezjô? Co mòżemë nazwac pòezją, a czegò nié?
Odpòwiédz na to pitanié bãdze wiedno dosc subiektiwnô. Jedny gôdają ò ni, że je „wëòbraznią wëzwòloną” abò „drëgą twarzą dëszë”, abò téż “mëszlenim w òbrazach”. Kąsk metafòriczno mòżemë rzec, że pòezjô rodzy sã w człowiekù, chtëren pòzwòli sobie zdrzec na swiat przez brëlë wëòbrazni, żebë ùzdrzëc w nim cos wicy jak le to, co rzeczë wëdôwają sã przedstawiac.

46. Daniel Kalinowski. Najnowsza liryka kaszubska. Rozniecony ogień
W 2010 roku doczekaliśmy się ważnego dla współczesnej literatury kaszubskiej wydarzenia, jakim jest wydanie nowej antologii „Skrë ùsôdzkòwi mòcë. Antologiô kaszëbsczi pòezji 1991–2008”.
Zbiór ten ułożony przez Grzegorza J. Schramkego i wydany przez Wydawnictwo Region z Gdyni, zawiera utwory wydane drukiem i napisane po kaszubsku w latach 1991–2008, jest to zatem swoista kontynuacja wydanego w 2004 roku zbiorowego tomu poetyckiego „Dzëczé gãsë”, który doprowadzał prezentację liryków do tych powstałych u schyłku XX wieku. Nowa antologia tym się jednak różni od wcześniejszej, że dokonuje prezentacji szerszej grupy literatów (41 autorów), których utwory oryginalne oraz tłumaczenia na język kaszubski składają się na łączną liczbę 250 utworów zamieszczonych w wydawnictwie. Jednak nie tyle o liczbę liryków w „Skrach” chodzi, co o ważną pokoleniową zmianę wśród poetów kaszubskich.
48. Daniél Kalinowsczi. Nônowszô kaszëbskô lirika. Rozskacony odżin
Dolmaczënk Hana Makùrôt

50. Bògùmiła Cërockô. Pòwitrze w Bëtowie
Kò tegò w kaszëbsczi lëteraturze jiż nie bëło.
Fiction (fikcjô, wëmëslënk) je w rozmajitëch dokazach: w lëteraturze lëdowi, ti przedpismieniowi abò kôrbny (mòwny) ë ti pisóny dzys czë wczora: w legeńdach, bôjkach, gôdkach, wspòminkach, ë téż w lëteraturze tak nazywóny wëższi – na przëmiôr w pòezji Zbrzëcë czë w romanie „Żëcë i przigòdë Remùsa”. Science (nôùka, wiédzô) kaszëbsczi czetińc nalézë w dzysdniowi lëteraturze nôùczny abò ùczbòwi, w chtërny rozmajiti ùczałi snôżo piszą ò historii, geògrafii, jãzekù, pismieniznie czë jinfòrmatyce. Dejade sparłãczenié tëch dwùch, jak to dzysô gôdają – dwòje w jednym, to je i science, i fiction narôz, jô móm nalazłé blós w jednym kaszëbsczim dokazu: w ksążce Jóna Natrzecégò „Nalazłé w Bëtowie”.

52. Grégór J. Schramke. Biuletin Radzëznë Kaszëbsczégò Jãzëka. Stac na starżë
Dzãczi wasce Januszowi Kòwalsczémù, jaczi dbaje, bëm na cezëznie wcyg wiedzôł, co sã na Kaszëbach dzeje (za co składóm mù tu wiôldżé Bóg zapłac), mògã sã zapòznywac téż ë z pùblikòwónyma ùchwôlënkama ë referatama Radzëznë Kaszëbsczégò Jãzëka.
Wëdóny bez Kaszëbskô-Pòmòrsczé Zrzeszenié Biuletin RKJ za rok 2009, bò nen póczi co je nônowszi ë jegò chcã tu òbgôdac (kò z tegò co widzã jesz nicht w „Pomeranii” tegò nie zrobił), tak jak dwa rëchléjszé sã dzeli na dwa przédné partë – ùchwòlënczi ë referatë – ë je drëkòwóny pò pòlskù a kaszëbskù. Nen pierszi dzél tą razą sã tikô przede wszëtczim spòrtowi, matematiczny ë jinfòrmaticzny słowiznë, a drëdżi je sparłãczony z kùlinariama, to je jestkù a pitkù
ë rzeczama z nima wespólnyma.

54. Lektury

57. Maria Block. Gołómb
Kedyś żam se lazła bez Gdańsk i lukała żam se wéw niébo. Niéstety, tamoj to je srodze cianżko zéz gapsieniem sia wéw niébo, bo co rusz to jakaś walna chałupa abo skład. Ale raz se léze zagapsióna kele kina i co? Wjidza, że pod dacham sia zéz górzam szadra jakiś naszerszeniały gołómb. Żam przystanéła trocha zestrachana, bo żam myślała, że zara tamoj biedny ptaszek podechnie, bo on sia zapéntał w jakeś sznurki i druty, jak zajek wéw krzakorach! No to co, zwónia po Straż Pożarnó i żgam se dalij, bo niby co ja tamoj strażakom i tamu grzebkowi pod posowó pomoga. Jo, ale se léze i nagle czuja: mój telefón zwóni.

58. 10 najlepszych książek. Morze i Pomorze
W numerze 11/2009 „Pomeranii” ogłosiliśmy – z inicjatywy posła Jana Kulasa – otwarty ranking na 10 najlepszych książek Pomorza. Obecnie publikujemy dwie ostatnie propozycje, w tym inicjatora ankiety, który w następnym numerze „P” podsumuje ranking.

59. Klëka

63. Z życia Zrzeszenia

65. Pożegnania.
Spoczął w ukochanym Łęgu
15 listopada 2010 r. zmarł Maciej Narloch.
Nasz Alek
19 listopada 2010 roku pożegnaliśmy Alfonsa Klejnę, długoletniego pracownika i fotografa Muzeum Archeologicznego w Gdańsku, czyli Naszego Alka.

66. Słôwk Klas. Dobiwca
Mòże rzeknąc, że pòstãpné wòjnë zmòcniwałë nen krôj.
Pierszô ë drëgô swiatowô wòjna, pòzdzészô zëmnô wòjna – wszëtczé òne kùńcziłë sã zmòcnienim swiatowégò przédnictwa negò kraju. Czë nicht nie je w sztãdze dobëc nad nômachtniészim mòcarstwã swiata?

67. Tómk Fópka. Głëpóta ni jedno mô miono
Errare humanum est – blëmdzëc je lëdzką rzeczą. Prôwda. Nawetk czëstô prôwda. A czë mòżna czasã stanąwszë na rozchòdnym rozsądzeniowëch drogów kąsk pòmëslëc, nigle sã zrobi jaką głëpòtã? Mòżna. Równak niemëszlenié wcyg mô sã dobrze. Jedny nie mëslą, bò nie są te nôłożny. Jiny, bò to je wigódné. Jesz jiny, bò mają z te wzątk.
Wiôldżi króm na miastowëch pùtawach. Dwanôstô w nocë. Chłop pò drëdżi szëchce sprôwiô dlô chëczë. W wòzykù fùl i pò përzinkù òd wszëtczégò: piãc kilo jabków, mlékò w kartónkach, sztëk sëra i… sónczi, bò prawie zaczãła sã zëma. Pòdjéżdżô do kasë. Do całi rédżi kasów. Przë żódny nicht nie sedzy.

68. Ròmk Drzéżdżónk. Zëmòwó cëszô, to je rozmëszlaniô ò ùszłim rokù
Sedzã jô so w mòji zëmny chatińce zatacony w stolemnëch smiotach na zberkù Pëlckòwa. Ju wicy jak miesąc nie wëchôdóm z dodomù. Nicht mie téż nie òdwiedzywô. Nawetka mój drëch brifka, chtërnégò gwës zasëpało, abò sedzy dze ë rozgrzéwô sã kòrnusã.
Jô bë téż sã czim rozgrzôł, le miast tegò reno liżã zamiarzłą, pòcëkrzoną arbatã, a na pôłnié jém mrożonczi, jaczé jesz w lëstopadnikù wiesoło na dwùch szpérach biegałë pò pòdwòrzim. Wieczerzë niechóm – flot jidã spac, chcałobë sã rzec: „spac z kùrama”, ale ne doch stoją zamiarzłé za dwiérzama.
Wszãdze wkół cëszô. Lubòtnô cëszô. Jak jô sã z ti cëszi ceszã.