Pomerania 6/2010

II. Zapomniane pieśni Kaszub
Do czerwcowej „Pomeranii”, która właśnie się ukazała, została dołączona niezwykła płyta
Zawiera 98 tradycyjnych pieśni, nagranych w latach 1950-1952 na Kaszubach, w czasie Akcji Zbierania Folkloru, i przechowywanych w Instytucie Sztuki Polskiej Akademii Nauk. Są to najstarsze zachowane nagrania dźwiękowe, dokonane na Kaszubach. Grupa zbieraczy (a byli wśród nich Paweł Szefka, Jan Rompski, Jan Trepczyk) spotkała dużo muzykalnych rodzin, śpiewaków i instrumentalistów, którzy pamiętali jeszcze wiele tradycyjnych pieśni i melodii. Ukazują one Kaszubów, jako lud muzykalny, rozśpiewany i cieszący się własną pieśnią i muzyką.
Dzięki porozumieniu Instytutu Sztuki PAN i Muzeum Zachodnio-Kaszubskiego w Bytowie część archiwum przegrano na nośniki cyfrowe. Płyta Cassubia Incognita jest jednym z efektów tego przedsięwzięcia. Może stanowić znakomite źródło inspiracji dla współczesnych twórców.
Szerzej o płycie na stronach 41-43.

2. Od redaktora
Po pogodzie dla Kaszub nadszedł dobry czas dla Kociewia. Dla regionu, który chociaż silnie i długo zakorzeniony na Pomorzu, pozostawał w cieniu swego starszego sąsiada, przez lata – co tu ukrywać – bardziej prężnego organizacyjnie. To rodziło frustracje, które objawiły się zwłaszcza po prawnym usankcjonowaniu języka kaszubskiego jako regionalnego, jedynego o takim statusie w Polsce. Pojawiły się głosy, które wmawiały Kaszubom, że tak uderzyła im do głowy ta uznana szczególność, że zaczęli patrzeć na wszystkich z góry. Odczuwało się w tych stwierdzeniach nie tylko zazdrość, ale i wołanie o to, żeby tych zaradnych Kaszubów nieco przytłumić w ich zapędach. Aby tak nie górowali nad resztą. Ale, na szczęście, się zmieniło.
Zamiast tłumić sąsiadów, na Kociewiu postanowiono im dorównać, a nawet przegonić. I oto jesteśmy świadkami eksplozji. Tyle, ile dzieje się teraz w tym regionie, nie działo się chyba nigdy. Kto nie wierzy, niechaj czyta uważnie choćby „Pomeranię” (także ten numer), w której coraz więcej o Kociewiu, bo też coraz więcej tam się dzieje.
Edmund Szczesiak

3. Listy

4. Komunikaty

6. Zwëczi
Noc świętojańska
Od wieków czas przesilenia letniego jest postrzegany jako okres wyjątkowy i magiczny. Do dziś obfituje on w różnego typu obrzędy i zwyczaje. Na Kaszubach znajdziemy całe ich bogactwo.
Podobnie jak w przypadku innych charakterystycznych dat w kalendarzu, aby w pełni zrozumieć istotę obrzędów świętojańskich, warto cofnąć się do czasów przedchrześcijańskich. Sięgając do korzeni tego święta możemy zauważyć, że od wieków łączyło się ono z kultem słońca, ognia i wody. To także dzień wyjątkowo hucznej zabawy i rozpusty.
Część pogańskich obrzędów nocy świętojańskiej przetrwała do dziś, jednak sporo z biegiem lat uległo schrystianizowaniu. Kościół katolicki związał ten dzień ze św. Janem, który jako chrzciciel Chrystusa jest mocno związany z kultem wody.
Andrzej Busler

8. Wydarzenia
Dzień Tczewski
Od 1995 roku, co pięć lat na Kociewiu odbywają się kongresy, podczas których poruszane są sprawy związane z edukacją, ekologią, gospodarką i kulturą regionu.
W tym roku, w ramach kontynuowania tradycji, odbywa się szereg imprez spiętych w jedną klamrę pod nazwą: Kociewski Rok Kongresowy. Sedno tych wydarzeń stanowią trzy odsłony kongresu: w Tczewie, Świeciu i Starogardzie Gdańskim. Z uwagi na 750-lecie miasta Tczewa, gród Sambora miał zająć się historią, Świecie – edukacją regionalną, zaś w Starogardzie Gdańskim dominować będzie kultura małej ojczyzny.
Małgorzata Kruk
Szczecin bliski sercom
Staje się już powoli tradycją, że szczeciński oddział Zrzeszenia Kaszubsko-Pomorskiego organizuje w swoim mieście Dzień Kaszubski.
A właściwie dwa takie dni, bo przygotowywany program jest tak bogaty, że nie ma możliwości, by zrealizować go w jeden dzień. Piękne to przedsięwzięcie, które spotyka się z coraz większym zainteresowaniem i – przede wszystkim – sympatią na terenie, którego mieszkańcy nie są przyzwyczajeni do myśli, że Szczecin to też miejsce bliskie sercom Kaszubów. Zeszłoroczny program zdał doskonale egzamin, zatem Zarząd szczecińskiego oddziału, z niezastąpionym prezesem Ryszardem Stoltmannem na czele, zdecydował, że te dwa majowe dni roku 2010 będą kontynuacją wcześniejszych, zeszłorocznych działań.
Ewa Julianna Kwidzińska
Gdański zegar w Akwizgranie
W dzielnicy Brand, poza centrum Akwizgranu, w niewielkim domu mieszkają Pomorzanie Tandekowie – gdynianka Iwona i gdańszczanin Andrzej, obywatele Europy. Przez 21 lat pobytu wtopili się w akwizgrański klimat, ale ich serca pozostały polskie. Tak przynajmniej ja to odczułam.
Na ścianach w ich domu akcenty gdańskie, a wśród nich obraz przedstawiający średniowieczny Żuraw i zegar z napisem: Gdańsk. Język, a właściwie języki, jakimi posługują się państwo Tandekowie, to stale bardzo poprawny polski i ich nowy – niemiecki. W obu istnieją swobodnie. Z dorosłymi już synami rozmawiali i rozmawiają po polsku.
Całą tutejszą Polonię łączy kościół. Pan Andrzej (dodam, że jego rodzice mieszkają w Stężycy i tu, na Kaszubach, go poznałam) – budowlaniec – w kościele polskim jest szafarzem. Znacząca i prestiżowa to funkcja. Kiedy o tym mówi, jakby mimochodem, wyczuwa się w jego głosie obowiązek i dumę. Jego żona – księgowa –zatrudniona jest w Misji Polskiej.
13 maja 2010 roku w Aachen (niemiecka nazwa Akwizgranu) był polskim dniem. Premier RP Donald Tusk odbierał z rąk akwizgrańskiego burmistrza von Marcela Philippa Nagrodę im. Karola Wielkiego.
Wanda Lew-Kiedrowska
Kaszubskie Magnificat . Bez kompleksów
Na ten koncert „ostrzyłem sobie zęby”, odkąd dowiedziałem się, że gowidlińskie stowarzyszenie Discantus, otrzymało dotację Ministerstwa Spraw Wewnętrznych i Administracji. na „Kaszubski Magnificat”. Uważnie śledziłem doniesienia radiowe, z których wynikało, że powstanie utwór muzyczny do kaszubskiego przekładu autorstwa Eugeniusza Gołąbka.
Imprezę zaplanowano na 14 maja w Dworze Artusa i tam oczywiście znalazłem się w piątkowy wieczór. Sala wypełniała się słuchaczami, a artyści korzystali z ostatnich chwil próby. Młodzi ludzie z instrumentami w rękach, śpiewacy i śpiewaczki, rodzice, nauczyciele, zrzeszeńcy. Uściski rąk, powitania. Wojciech Kiedrowski częstuje tabaką. Wśród gości zauważyłem arcybiskupa Tadeusza Gocłowskiego oraz kuratora pomorskiej oświaty Zdzisława Szudrowicza. Mnóstwo gości z kwiatami. Odświętnie. Prowadząca cytuje Wagnera. Wychodzą artyści. Jest dyrygent. Brawa. Rozpoczyna się koncert.
Tomasz Fopke
Koleją do Bytowa
Kilkaset osób wzięło udział, w sobotę 15 maja br. w Bytowie, w happeningu promującym Pomorską Kolej Metropolitalną. Podpisano list intencyjny, który może przyspieszyć termin przywrócenia kolejowych przewozów pasażerskich do Bytowa.
Był to już trzeci happening promujący projekt PKM (poprzednie odbyły się na terenie Trójmiasta oraz w Kartuzach). Po raz trzeci też redakcja „Dziennika Bałtyckiego” zorganizowała promocyjne, bezpłatne przejazdy szynobusem. I znów pobito rekord frekwencji. Na stację w Bytowie po raz pierwszy w historii przyjechał nowoczesny, klimatyzowany szynobus (udostępniła go spółka Arriva PCC). Z Gdyni zabrało się nim prawie 200 osób. Następnie pociąg, wypełniony po brzegi, wykonał dwa kursy po nieczynnej w ruchu pasażerskim linii Bytów-Lipusz i z powrotem. Łącznie z promocyjnych przejazdów skorzystało ponad 500 osób.
Paweł Rydzyński „Polska Dziennik Bałtycki”

13. Z drugiej ręki
Wysłuchane. Nowa telewizja od sierpnia,
Radio Gdańsk: Na bôtach ë w borach, 2.05.2010
Artur Jabłoński: 1 sierpnia chcemy ruszyć z kaszubską telewizją [CSB TV], telewizją z Pomorza, jak ją nazywamy w takim marketingowym slangu. Ale na początku to nie będzie coś szczególnego, po prostu zacznie się program, który – mam nadzieję – zachęci przede wszystkim mieszkańców Pomorza, a szczególnie Kaszubów do tego, żeby zasiąść przed telewizorami i z ciekawością oglądać każdą kolejną pozycję. Ramówka opiera się na dwóch blokach programowych. Jeden do południa, taki trochę poradnikowo-domowy, rozrywkowy, a drugi blok po południu – informacyjno-publicystyczny. To będą takie podstawowe bloki i to jest nasza recepta na regionalna telewizję.
Rozmawiała Tatiana Kuśmierska
Przeczytane. To zamek!!!. „Gazeta Tczewska” z 13.05.2010
Archeolodzy pracujący przy stanowisku na ul. Zamkowej w Tczewie mają już pewność. Odkryte rok temu średniowieczne mury i pomieszczenia to pozostałości północnego skrzydła zamku krzyżackiego! Lepszego prezentu na jubileusz 750-lecia miasta nie mogliśmy sobie wymarzyć.
W czerwcu ub. roku, podczas budowy domu na prywatnej działce przy ul. Zamkowej, doszło do odkrycia muru wykonanego ze średniowiecznych cegieł. O znalezisku zostali poinformowani członkowie Oddziału Kociewskiego Zrzeszenia Kaszubsko-Pomorskiego. To właśnie w tym miejscu (ul. Zamkowa 8-13), według kronik, lustracji województw i przekazów pierwszych autorów piszących o historii Tczewa, którzy pozostałości warowni widzieli na własne oczy, miał znajdować się tczewski zamek.
Członkowie Zrzeszenia podjęli starania, aby ruiny przebadać, a nie potajemnie zniszczyć. Ich zaangażowanie, nagłośnione przez media (w tym przez Gazetę Tczewską), zaowocowało największym odkryciem archeologicznym na terenie grodu Sambora.
Przemysław Zieliński
Złowione w sieci. Skazane na zagładęBez żadnego uzasadnienia merytorycznego, praktycznie z dnia na dzień, podjęto w połowie kwietnia decyzję o zmianie ramówki i godzin nadawania lokalnych programów informacyjnych na antenie programu 2. Związek Zawodowy Pracowników Twórczych TVP SA Wizja stanowczo sprzeciwia się wprowadzeniu „korekty” ramówki Oddziałów Terenowych, która w istocie rzeczy sprowadza je na całkowity margines i uniemożliwia pozyskiwanie reklamodawców. Nie do zaakceptowania jest arogancja, z jaką traktuje się widzów regionalnych, którzy mają ustawowo zapisane prawo do informacji.
Fragment listu otwartego Związku Zawodowego Pracowników Twórczych TVP SA Wizja do prezesa TVP SA Romualda Orła.
Cyfrowa „Pomerania”
19 maja br. w Słupsku doszło do podpisania porozumienia o współtworzeniu Bałtyckiej Biblioteki Cyfrowej, pomiędzy Miejską Biblioteką Publiczną im. Marii Dąbrowskiej w Słupsku a Zarządem Głównym Zrzeszenia Kaszubsko-Pomorskiego. Podczas spotkania Andrzej Busler przekazał BBC zeskanowane roczniki „Pomeranii” z lat 1965-1973, które dotychczas były umieszczone na podstronie internetowej “Pomeranii”.
Współpraca pomiędzy Bałtycką Biblioteką Cyfrową a ZG ZKP pozwoli w niedługim czasie udostępnić internautom na całym świecie wszystkie archiwalne numery „Pomeranii”. Będą one zamieszczone na stronach BBC oraz ZKP. Już dzień po podpisaniu porozumienia na stronie BBC (bibliotekacyfrowa.eu) ukazały się pierwsze archiwalne numery miesięcznika „Pomerania”.

15. Postać miesiąca
Świadek, uczestnik, badacz
Wydarzeniem, a jednocześnie okazją do przypomnienia dorobku profesora Brunona Synaka, stało się ukazanie „Mojej kaszubskiej stegny”, książki, która stanowi interesującą autobiografię, a zarazem – wnikliwe studium przemian, których świadkiem i uczestnikiem był autor.

16. Temat miesiąca.
Andrzej Busler, Sercem i umysłem
10 maja br. w Ratuszu Staromiejskim odbyła się uroczysta prezentacja książki prof. Brunona Synaka „Moja kaszubska stegna”.
Przestronna Sala Mieszczańska wypełniła się do ostatnich miejsc. Na uroczystość przybyli przedstawiciele różnych środowisk – rodzina autora, posłowie i senatorowie RP, naczelne władze województwa pomorskiego, włodarze pomorskich miast i gmin, władze Uniwersytetu Gdańskiego i Zrzeszenia Kaszubsko-Pomorskiego oraz przedstawiciele wielu jego oddziałów.
Spotkanie rozpoczął występ Kaszubskiego Duo Artystycznego – Tomasza Fopke (śpiew) i Ryszarda Borysionka (akordeon), którzy wykonali utwór Jana Piepki Mòje stronë. Imprezę prowadził zastępca redaktora naczelnego „Dziennika Bałtyckiego” Mariusz Szmidka, czyniąc to po części w języku kaszubskim. Jego stwierdzenie: Czujta sã jak ù sebie doma, było celnym określeniem atmosfery, która towarzyszyła promocji.
Prezentacji książki dokonał redaktor naczelny miesięcznika „Pomerania” Edmund Szczesiak. Laudacja (tekst zamieszczamy obok) była przeplatana fragmentami Mojej kaszubskiej stegny, odczytanymi przez aktora Zbigniewa Jankowskiego.
Edmund Szczesiak, Kaszubska Stegna profesora Synaka
Gdy czyta się pierwsze zdania wstępu do książki, ciśnie się na usta słowo: szkoda!
Szkoda, że autor nie zrealizował pierwotnego zamysłu. Nie napisał kolejnego studium socjologicznego o Kaszubach, opartego na obiektywnych materiałach badawczych. Szkoda, bo każde studium, każdy artykuł tego wybitnego socjologa poszerzał i pogłębiał nasze widzenie problemów niedostatecznie dotąd rozpoznanych, szczególnie tych dotyczących złożonych uwarunkowań kaszubskiej odrębności i tożsamości.
Już jednak z dalszych zdań wstępu wynika, a lektura książki w tym utwierdza, że Moja kaszubska stegna nie jest tylko pamiętnikiem duszy, jak zwykło się nazywać (za wielbicielami utworów Petrarki) wzruszająco szczery zapis chwil zachwytu, uniesienia, szczęścia, zwątpienia, dylematów moralnych, cierpienia i rozpaczy. Nie jest to tylko autobiografia skupiona na osobie autora i jego wspomnieniach. Moja biografia – wyjaśnia autor i potem tak czyni, jak zapowiada – potrzebna jest mi głównie do tego, by przedstawić wybrane problemy społeczne w kontekście konkretnej rzeczywistości, by na przykładzie jednostkowego losu, ukazać także w jakimś stopniu zbiorowy los i problemy mojego pokolenia Kaszubów. (…) Zatem pod względem sposobu wykorzystania własnych doświadczeń, jest to publikacja bliska – by użyć tu określenia wprowadzonego do metodologii przez Normana Friedman’a – socjologii autobiograficznej.

21. Z Kociewia
Maria Pająkowska-Kensik, Siebie samych nieomijanie
Senator Andrzej Grzyb przywołał za kimś te trzy słowa – razem bardzo znaczące, otwierające przestrzeń myśli i kulturowych zasad. Na progu Roku Kongresowego na Kociewiu (2010) zamieścił w internecie tekst Jak się ma Kociewie? Tekst w dużym stopniu prowokujący i zarazem odkrywczy. Przeczytałam uważnie ten rodzaj raportu z dygresjami i sama się zdziwiłam, że aż tyle się zdarzyło i nadal dzieje w regionie nadwiślańskim (też w dorzeczu Wdy i Wierzycy).

22. Debata przedkongresowa
Zagrożone dziedzictwo
29 kwietnia odbyło się kolejne spotkanie w ramach organizowanych od paru miesięcy debat przedkongresowych, wprowadzających społeczność kaszubską do III Kongresu Kaszubskiego. Jej tematem było „Kaszubskie dziedzictwo kulturowe”. W jakim miejscu znajduje się dziś kaszubska kultura? W jakich kierunkach powinna podążać? Takie pytania stawiali sobie uczestnicy debaty.
Tym razem debata przedkongresowa odbyła się w środkowej części regionu, w Kartuzach, w restauracji Kaszubski Gościniec. Jej organizatorami byli: Kaszubski Instytut Rozwoju, Zarząd Główny Zrzeszenia Kaszubsko-Pomorskiego oraz kartuski oddział ZKP. Spotkanie prowadził wiceprezes ZG ZKP Łukasz Grzędzicki, a zaczyn do dyskusji stanowiły referaty Tomasza Fopke i Jaromira Szroedera – osób niezwykle mocno związanych z kaszubską kulturą (pierwszy z referatów drukujemy obok, drugi zamieścimy w następnym numerze).
Tómk Fòpka, Dzysdniowé ùjãcé kaszëbsczi kùlturë
Ten referat mdze pò kaszëbskù. Rozpòwiôdanié ò kaszëbsczi kùlturze pò pòlskù, czë w jinym jãzëkù bëłobë jak chwôlenié ùmarłégò nad jegò zarkã.
A czas je nôwëższi, żebë ò naszich sprawach gadac pò naszémù. Chcemë sami sã achtnąc. Ùczestnic naszã kùlturã, jaczi spòdlim je prawie jãzëk.
Jakô òna je? Farwnô. Bòkadnô w zortë. Bògatô lëdzczim ùtwórstwã. Jakùż jã prosto òpisac…?

28. Z południa
Kazimierz Ostrowski, Swornegacie – miejsce magiczne
Jest trochę prawdy w powiedzeniu, że turysta nie wie, gdzie był, a podróżnik nie wie gdzie będzie. W tygodniowym dodatku turystycznym ogólnopolskiej gazety czytam relację z samotnego rajdu rowerowego przez Bory Tucholskie, z początkiem w Cekcynie i metą w Chojnicach. Rowerzystkę interesują przede wszystkim, całkiem słusznie, uroki krajobrazu i osobliwości budownictwa wodnego: akwedukt w Fojutowie, Wielki Kanał Brdy, zapora w Mylofie. Przytacza nieco wiadomości historycznych z tekstu na odwrocie mapy. Nie jest natomiast ciekawa ludzi, którzy mieszkają w odwiedzanych wsiach i mijanych pustkowiach. Kiedy sam przed laty stawiałem pierwsze turystyczne kroki przy boku wytrawnego piechura, chojnickiego muzealnika Juliana Rydzkowskiego, z ciekawością zaglądaliśmy do ludzkich siedlisk, dowiadując się o życiu, pracy i kulturze ich mieszkańców. Stąd wiem na zawsze, że ludzie żyją w symbiozie z ziemią i przyrodą, a wykorzenieni z naturalnego i społecznego otoczenia tracą część swej tożsamości.

29. Bliżej do niezależności
W majowej „Pomeranii” zamieściliśmy szkic prof. Cezarego Obracht-Prondzyńskiego, nawiązujący do wyborów samorządowych w 1990 roku. Obecnie przedstawiamy wywiad ze współtwórcą tych przemian, gdyńskim samorządowcem, członkiem Zrzeszenia Kaszubsko-Pomorskiego – Jerzym Miotke.
– Jakie były początki odradzania się władzy samorządowej w 1990 roku w Gdyni?– Dla pokolenia Polaków, zaangażowanych w działalność antysocjalistyczną w latach siedemdziesiątych i osiemdziesiątych, stworzenie podstaw samorządu terytorialnego w 1990 roku było nowym wyzwaniem społecznym. Nie znaliśmy przecież nawet ogólnikowo zapisów zawartych w ustawie dotyczącej ustroju samorządu terytorialnego z 1933 roku z czasów II Rzeczypospolitej. Dlatego też skoncentrowaliśmy się na działalności edukacyjnej, popularyzowaniu wiedzy o podstawach samorządu terytorialnego i pobudzeniu patriotyzmu lokalnego. Realizowaliśmy to poprzez działalność Gdyńskiego Komitetu Obywatelskiego Solidarność.
Rozmawiał Andrzej Busler

I-VIII „Najô ùczba” – edukacyjny dodatek do „Pomeranii”

32. Michał T. W. von Grabowski, Mądry marzyciel
5 kwietnia minęła 80-rocznica urodzin, a 10 czerwca b.r. mija piąta rocznica tragicznej śmierci redaktora Tadeusza Bolduana.
Jego olbrzymie zasługi jako wybitnego dziennikarza i redaktora, cenionego wykładowcy na Podyplomowym Studium Dziennikarstwa Uniwersytetu Gdańskiego, znawcy historii, autora licznych książek i działacza kaszubsko-pomorskiego są, przynajmniej w Gdańsku i na Kaszubach, na ogół dobrze znane. Drukowane przed laty w „Pomeranii” wyśmienite felietony Bolduana, często ostre i prowokacyjne, były głównym powodem, dla którego kupowałem wtedy to czasopismo.

36. Skra Ormuzdowa 2009
Andrzej Busler, Muzeum znad Małego Morza
Żyjemy w epoce informacyjnej. W ostatnich kilkudziesięciu latach tempo życia i dynamika zmian wokół nas są coraz szybsze. Większość społeczeństwa jest zapatrzona prawie wyłącznie w teraźniejszość i przyszłość. Jak z tym wyzwaniem radzą sobie instytucje, które specjalizują się w dokumentowaniu tego co minione?Czy niewielkie muzea mają szansę przetrwać i są w stanie przyciągnąć zwiedzających?
Jedną z placówek, która umiejętnie stawia czoła wyzwaniom jest Muzeum Ziemi Puckiej im. Floriana Ceynowy. Jego siedziba znajduje się przy puckim rynku. Mimo, że miasto leży w pobliżu Półwyspu Helskiego, chętnie odwiedzanego przez tysiące turystów, w centrum nawet latem nie uświadczymy tłumów. Z pewnością powodów takiego stanu rzeczy jest wiele.

39. Andrzej Busler, Celtyckie brzmienie i kaszubskie słowa
Zespół FUCUS znany jest z irlandzkiego brzmienia okraszonego kaszubskimi tekstami. Kaszubskie ślady odnajdziemy nie tylko w tekstach piosenek zespołu. Miłośnicy przyrody z pewnością wiedzą, że termin FUCUS, nawiązuje także do tego regionu. Fucus vesicculosus to nazwa gatunku flory spotykanej w Morzu Bałtyckim.
Z liderem Rafałem Rompcą spotykam się w wejherowskiej kawiarni Insula. Wybieramy takie miejsce nieprzypadkowo. Z Wejherowem związana jest większość muzyków FUCUSA.
– Kiedy powstał zespół?
– W obecnym składzie gramy od 2003 roku, wcześniej istniał zespół Fucus vesicculosus. W jego składzie byłem ja oraz skrzypaczka Ania Szalk. Spotykaliśmy się dość rzadko, graliśmy wyłącznie folk irlandzki, rzadko koncertowaliśmy – zazwyczaj raz, dwa razy w roku, najczęściej w Dzień św. Patryka. Na podwalinach tej kapeli powstał obecny FUCUS, do którego dołączyli muzycy, grający z nami do dzisiaj.
– Rozumiem, że stąd fascynacja irlandzką muzyką?
– Tak, wcześniej graliśmy także szanty, a to także pokrewne tematy nawiązujące do muzyki z Zielonej Wyspy.

41. Jacek Jackowski, Zapomniane pieśni Kaszub
„Pomerania non cantat” – taką niesłuszną opinię wyraził o swych parafianach Kaszubach w 1821 r. Teofil Leberecht (1760-1845) – znany jako pastor Lorek z Cecenowa.
Prezentowane wydawnictwo płytowe – wybór przechowywanych w Zbiorach Fonograficznych Instytutu Sztuki PAN najstarszych zachowanych nagrań dźwiękowych, dokonanych na Kaszubach tuż po drugiej wojnie światowej, a także w ramach ogólnopolskiej Akcji Zbierania Folkloru Muzycznego – ukazuje historyczny obraz muzyczny Kaszubów, jako ludu muzykalnego, rozśpiewanego i cieszącego się własną pieśnią i muzyką.
Nagrania sprzed ponad pół wieku
Dzięki porozumieniu współwydawców płyty: Instytutu Sztuki PAN (ISPAN) i Muzeum Zachodnio-Kaszubskiego w Bytowie nagrania te, zrealizowane przed ponad pół wieku temu, zostają opublikowane po raz pierwszy. Tym samym wydane przez ISPAN w latach 1997-1998 trzytomowe dzieło „Kaszuby” pod red. prof. Ludwika Bielawskiego – antologia muzyki kaszubskiej oparta na zgromadzonej w tejże instytucji dokumentacji dźwiękowej, zyskuje cenne uzupełnienie w postaci nagrań muzycznych. Mamy nadzieję, że dzięki realizowanemu przez Muzeum w Bytowie projektowi Cassubia Incognita, którego celem jest popularyzacja i rewitalizacja dawnej muzyki kaszubskiej, nagrania te dotrą do jak największego grona odbiorców, zainspirują i przekonają o muzykalności Kaszubów.

44. Maria Block, Ćmota
Weźta mnie powiédzta, czy żeśta kedyś deliberowali, co by béło, jakby na jedan (ino jedan!) dziań nié wylazło słońce ino by béła dalji po nocy ćmota? Siódma godzina, gzuby sia budzó na uczba, stare do pracy abo robjić wéw polu i co? Nié idzie nawét trafsić wéw dźwiérze! 45.

45. Regał regionalny

46. Klëka

53. Z życia Zrzeszenia

57. Lżejsze strony

59. Zbigórz M. Jankòwsczi, Plebiscyt i spis
Jest długi majowy weekend Anno Domini 2010. Znów spaceruję z psem, tyle że tym razem po warmińskim lesie w pobliżu Gietrzwałdu. Nie pierwszy raz zresztą, bo przyjeżdżamy tu kilka razy w roku od ponad dwudziestu lat.
W tej ciszy leśnej – nie ma tu samochodów, kilka razy dziennie przeleci samolot – i hałaśliwym śpiewie/jazgocie ptaków, po tradycyjnej wizycie w przydrożnej kaplicy, ślizgają się po tafli umysłu różne myśli i odbijają się od band autocenzury.

60. Ròmk Drzéżdżónk, Bùdzyszterier w biôłëch skòrzniach
Jesz niedôwno jedurnym, zó to gwësnym, zdrzódłã rozmajitëch wiadłów w naszim zataconym na zberkù swiata Pëlckòwie béł nasz brifka.
Czej człowiek chcôł sã czegò dowiedzec, to le mùszôł z nim dobrze zagadac. Në jo, nick za darmôka – priz tobaczi abò czeliszk kòrnuska to kòształo, ale to doch mógł òdżałowac, bò dzãka niemù Pëlckòwiôcë wiedno bëlë bëlno pòjinfòrmòwóny cëż na swiece je lós.