Pomerania 9/2011

Wrześniowy numer „Pomeranii”

II XIII Swiatowi Zjôzd Kaszëbów w Lãbòrgù
III Medale Stolëma 2011
IV Skarbnica Kaszubska. Kaszubski portal edukacyjny

2. Od redaktora
Portal Nasze Kaszuby ogłosił ankietę na temat „Pomeranii”. Zapytano, czy miesięcznik doskonale spełnia rolę pisma regionalnego, czy powinien przejść lifting – zmianę szaty graficznej i łamania, czy powinien ukazywać się tylko w wersji elektronicznej, czy ma być w całości kaszubskojęzyczny itp.
Chciałoby się za tę inicjatywę podziękować, gdyby nie komentarz moderatora jerka, sugerującego, że pismo „nieuchronnie zmierza do swego kresu”. Że tylko patrzeć, a ujrzymy jego nekrolog. A swe przypuszczenia wywodzi jerk, czyli Jarosław Ellwart (tropy są aż nazbyt czytelne), z małej liczby osób, które wzięły udział w ankiecie, bo zareagowały zaledwie 52. Ma to świadczyć o nikłym zainteresowaniu „Pomeranią”.
W tym pesymizmie jerkowi wtóruje sgeppert, który wyznaje, że co najmniej od roku nie miał „Pomeranii” w ręku, nie przeszkadza mu to jednak w formułowaniu ocen. Stanisław Geppert stworzył pierwszy portal kaszubski skupił wokół niego młodych niepokornych Kaszubów. Ale „jego czasy były wiele lat temu” (że posłużę się stwierdzeniem moderatora sgepperta). Portal w ubiegłym roku omal nie przestał istnieć. Po przejęciu go przez Ellwarta można było liczyć, że ten go ożywi, uatrakcyjni, ale korzystnie zmieniła się tylko jakość informacji. Tymczasem współczesne portale stały się multimedialne, kuszą bogactwem form i możliwości, a tu nadal siermiężność i statyczność. Na dodatek niemal zamarły dyskusje na forum. I to jest chyba główny powód tego, że w ankiecie na temat „Pomeranii” oddało głosy i wypowiedziało się niewiele osób.
„Pomerania”, jak wszystko na tym świecie, wymaga dalszych zmian, ale czy takich, jakie sugerują użytkownicy portalu Nasze Kaszuby? Główny postulat ankiety (34 proc. oddanych głosów) jest następujący: nasze pismo powinno być od początku do końca kaszubskojęzyczne. Stron w języku kaszubskim jest w „Pomeranii” obecnie tyle, ile nigdy dotąd. Okazuje się, że dla niektórych to wciąż za mało. Warto jednak pamiętać, że żywot w pełni kaszubskich pism, takich jak „Tatczëzna” i „Òdroda”, był krótki.
„Pomerania” ukazuje się od 48 lat i – jestem pewien – długo nie podzieli losu efemeryd. Obawiam się, że to Nasze Kaszuby doczekają się nekrologu.
Czego nie życzę.
Edmund Szczesiak

3. Listy

4. Andrzéj Bùsler. Czas żniwów i òżniwinów
Dolmaczënk Karolëna Serkòwskô

5. Komunikaty
Mniejszości narodowe, etniczne i językowe w UE
Od 14 do 16 września 2011 r. w Lublinie, w ramach Polskiej Prezydencji w Radzie Unii Europejskiej, będzie się odbywała konferencja naukowa „Mniejszości narodowe, etniczne i językowe w UE”.

Kaszubskie bajania
Zarząd Główny Zrzeszenia Kaszubsko-Pomorskiego serdecznie zaprasza na Bajkowy Festyn Rodzinny, który będzie oficjalną inauguracją kampanii „Kaszubskie Bajania” przygotowanej przez Biuro ZKP. Dzięki uprzejmości i zaangażowaniu Burmistrza Kościerzyny festyn odbędzie się na kościerskim rynku 18 września 2011 r. w godz. 14–18.

Wizja Gdyni za 85 lat
Miejska Biblioteka Publiczna w Gdyni zaprasza do udziału w dwóch konkursach. Pierwszy z nich „Wizja Gdyni za 85 lat” skierowany jest do osób dorosłych oraz młodzieży. Drugi – „Moja Gdynia za 85 lat” skierowany jest do dzieci.

Giełda kolekcjonerska w Gdyni
Gdyński Klub Kolekcjonerów i Muzeum Miasta Gdyni zapraszają na I Giełdę Kolekcjonerską, która odbędzie 11 września w siedzibie Muzeum Miasta Gdyni przy ul. Zawiszy Czarnego 1 w godz. 9–15.

6. Z drugiej ręki
Przeczytane
Kociewskie korzenie prezydenta. „Dziennik Bałtycki” 12.08.2011
Bronisław Komorowski wraz z matką Jadwigą odwiedzili w czwartek rodzinne strony w gminie Pelplin koło Tczewa.
– To przed tą pelplińską katedrą po¬znali się moi dziadkowie – zdradził prezydent RP. Kilka minut po godz. 10 Bronisław Komorowski pojawił się tam ze swoją mamą, Jadwigą. Oboje przyznali, że to właśnie na Kociewiu mają rodzinne korzenie, stąd zdecydowali się odwiedzić ten region. W świątyni wysłuchali kon¬certu w wykonaniu artystów uczestniczących w projekcie Mozart 2011 i zwiedzili wnętrze świątyni.

Wysłuchane
Przemówienie premiera. expresskaszubski.pl, 23.07.2011
Gościem tegorocznego Światowego Zjazdu Kaszubów był premier RP Donald Tusk. Oto, co m.in. powiedział podczas uroczystego otwarcia:
Wiem, że i dziś na kolejnym Zjeździe Kaszëbów nie brakuje reprezentacji żadnej wspólnoty kaszubskiej. Wszyscy dzisiaj jesteśmy tu w Lęborku – razem. To jest też ważny moment, bo raz na jakiś czas my Kaszubi chcemy w Polsce głośno i radośnie, tak od serca, przypominać o tym, że Polska to wielkie bogactwo, bogactwo różnorodności, że w Polsce mamy wiele wspólnot, dla których ojczyzna jest jednym wspólnym domem, ale które potrafią się także pięknie różnić obyczajem, językiem, tradycjami.

Złowione w sieci
Kaszubskie logo spisowe docenione. www.alw.pl/tag/kaszubi/28.06.2011
Akcja promująca Narodowy Spis Powszechny zorganizowana przez Zrzeszenie Kaszubsko-Pomorskie znalazła uznanie w środowisku zajmującym się tworzeniem marek.
Na popularnym blogu www.alw.pl prowadzonym przez projektanta i grafika Andrzeja Ludwika Włoszczyńskiego znaleźliśmy artykuł „Spisali… się”, w którym autor omawia projekt logo ogólnokrajowej kampanii promującej udział w spisie powszechnym.

7. Tatiana Kuśmierska. XIII Światowy Zjazd Kaszubów w Lęborku
Czarno-żółte flagi, t-shirty z gryfem, koszule z siedmiokolorowym haftem, tabaka i język kaszubski królowały na lęborskim placu Pokoju w sobotę 23 lipca.
W ten dzień odbywał się w mieście nad Łebą XIII Światowy Zjazd Kaszubów. Transcassubia, specjalny pociąg, który przywozi na Zjazd Kaszubów ludzi z różnych zakątków regionu, dotarła na miejsce z niemal godzinnym opóźnieniem, jednak użytkownikom tego wyjątkowego środka transportu zupełnie to nie przeszkadzało. W Transcassubii jadącej z Bytowa niemal do ostatniej minuty podróży śpiewano, tańczono(!), częstowano tabaką, grano w kaszubską baśkę i prowadzono serdeczne rozmowy w rodnej mowie.

8. Andrzej Busler. Medale Stolema 2011
6 lipca w Ratuszu Starego Miasta w Gdańsku wręczono Medale Stolema, przyznawane od blisko pół wieku przez Klub Studencki Pomorania. W tym roku laureatami tej prestiżowej nagrody zostali Danuta Stenka i prof. Andrzej Gąsiorowski.
Uroczystość, tradycyjnie rozpoczętą wprowadzeniem sztandaru KS Pomorania i odśpiewaniem hymnu „Zemia Rodnô”, prowadzili wiceprezes klubu Tatiana Kuśmierska i Michał Bronk. O działalności KS Pomorania opowiedział jej prezes Paweł Kowalewski. Również on odczytał protokół z obrad kapituły Medalu Stolema w 2011 roku. Spośród kilkunastu kandydatur pomorańcy wybrali dwie osoby, które postanowili uhonorować Medalem Stolema: aktorkę Danutę Stenkę i historyka prof. Andrzeja Gąsiorowskiego.

10. Adela Kożyczkowska. Powrót do źródeł życia
W sercu Kaszub, w Wieżycy i Szymbarku, uczeni i nauczyciele dyskutowali o stanie edukacji regionalnej, tożsamości i polityce.
Program konferencji opierał się na trzech tezach: prof. Kazimierza Kossak-Główczewskiego twierdzącego, że edukacja regionalna to „powrót do domu, do źródeł życia każdego człowieka”, prof. Jerzego Nikitorowicza uznającego edukację regionalną za wstęp do edukacji międzykulturowej i prof. Tadeusza Lewowickiego, który postuluje budowanie namysłu metodologicznego nad edukacją wielokulturową i międzykulturową (w programie konferencji postulat ten został odniesiony do edukacji regionalnej).
Od przymusu do współpracy
Debatę rozpoczęła sesja, w której ramach prelegenci podjęli próbę ustalenia tego, co można nazwać regionem. Region był tu pojmowany nie tyle w sensie obiektywnym (geograficznym), ile w znaczeniach subiektywnych, na co zwracał uwagę prof. Piotr Petrykowski, oraz wielosensualnych (badanych i rozpoznawanych za pomocą wielu rozmaitych teorii i stylów myślenia), co podkreślał prof. K. Kossak-Główczewski. Konsekwencją były refleksje naukowe dotyczące deideologizacji oraz dekompozycji myślenia o regionie i o języku opisującym region.

12. KS. Język kaszubski w szkołach
Liczba dzieci uczących się języka kaszubskiego w szkole dynamicznie rośnie, w ciągu minionych czterech lat podwoiła się.
Dokładne informacje o liczbie uczniów, którzy podjęli naukę języka kaszubskiego w roku szkolnym 2011/2012, mają być znane pod koniec października. Według danych Systemu Informacji Oświatowej na 30 września 2010 r. w ubiegłym roku szkolnym języka kaszubskiego uczyło się10 543 młodych ludzi: 8 883 w 197 szkołach podstawowych, 1 383 w 60 gimnazjach i 187 w 5 liceach.

13. Kazimierz Skiba. Od koła do lekcji
Pierwsza lekcja kaszubskiego odbyła się w Szkole Podstawowej nr 2 w Słupsku we wrześniu 2008 roku, ale tradycje kaszubskie są tu kultywowane już od roku 1994.
Podtrzymywaniem tradycji zajęły się wówczas, z mojej inicjatywy, nauczycielki zatrudnione w szkolnej bibliotece, Barbara Perlińska i Urszula Kwasińska, które zaczęły prowadzić koło W Krainie Gryfitów. Członkowie koła poznawali zwyczaje, kulturę i tradycje kaszubskie, zwiedzali Kaszuby, poznawali tajniki haftu kaszubskiego, uczyli się kaszubskich piosenek i tańca, a także elementów języka kaszubskiego. W czytelni utworzono kącik kaszubski, który wzbogacały wykonywane przez uczniów prace oraz eksponaty pozyskane od rodziców i od przyjaciół szkoły. Rodzice, nauczycielki i ówczesna wicedyrektor Eleonora Wilkowska szyli stroje kaszubskie dla dzieci.
Koło W Krainie Gryfitów uzyskuje wsparcie materialne i naukowe
Po dwóch latach działalności koła uczniowie przygotowali pierwszą inscenizację ukazującą tradycje i zwyczaje kaszubskie, organizowali wystawy, występy dla uczniów i rodziców, konkursy plastyczne i inne.

15. Łukasz Zołtowski. Nie jestem namaszczonym budzicielem
Jako dziecko do najgrzeczniejszych nie należał. Przepada za okrasą z gęsi, nie pogardzi jednak czerniną czy zupą z brukwi. Po raz drugi powierzono mu funkcję burmistrza Bytowa.
Ryszard Sylka w tym roku otrzymał wyróżnienie „Pomeranii” – Skrę Ormuzdową.
– To było dla mnie całkowite zaskoczenie. Usiadłem w fotelu i pomyślałem, że przecież znam tylu zasłużonych Kaszubów – wspomina pierwsze chwile po tym, jak się dowiedział, że otrzymał Skrę.
Baśka nauką liczenia
Urodził się w Bytowie, jego rodzice pochodzą jednak z powiatu kartuskiego, a konkretnie: z Tuchlina i Klukowej Huty. Tam jako mały chłopiec spędzał swój wolny czas w ferie i wakacje. – Każdy wspomina dzieciństwo z sentymentem. Dla mnie jest to szczególny czas, do którego często wracam myślami. Dobrze pamiętam różne obyczaje i zachowania z tamtego okresu, zwłaszcza wspólne modlitwy i posiłki, także te pod gołym niebem, podczas prac w polu. Udział w nabożeństwach, oczekiwanie na Boże Narodzenie i gwiazdę chodzącą od domu do domu. Wszystko sprowadzało się do poczucia wspólnoty, którą kiedyś tworzyła nie tylko rodzina, ale również mieszkańcy wsi – opowiada Ryszard Sylka.

17. Łukôsz Zołtkòwsczi. Jô nie jem namaszczónym bùdzëcelã
Dolmaczënk Jida Czajinô

20. KazimierzOstrowski. Harcerskie zaranie
W sobotę 5 września 1911 roku do prywatnego podmiejskiego lasku w Chojnicach pojedynczo lub dwójkami zdążali gimnazjaliści, członkowie Towarzystwa Tomasza Zana (TTZ), na pierwsze po wakacjach tajne zebranie. Zwołano je z inicjatywy Stefana Łukowicza, który kilka dni wcześniej powrócił z Krakowa (od kilku lat jeździli tam członkowie TTZ z zaboru pruskiego na kształcące wycieczki) i zamierzał podzielić się wrażeniami i wiedzą nabytą podczas swej podróży. Opowiadał zaś o sprawach, które filomatów zainteresowały w najwyższym stopniu.
Potwierdził docierające już wcześniej wieści o powstających na terenie Małopolski organizacjach wojskowych, stawiających sobie za cel zbrojną walkę o niepodległość Polski; sam również brał udział w ćwiczeniach wojskowych. Jak grzyby po deszczu wyrastały tam jawnie działające Polskie Drużyny Strzeleckie (PDS). Równolegle popularność zdobywał skauting, zapoczątkowany w 1908 r. w Wielkiej Brytanii przez gen. Roberta Baden-Powella. Żywiołowo rozwijający się w różnych krajach ruch młodzieżowy, oparty na specjalnym systemie wychowawczym, na ziemiach polskich niezwłocznie został włączony do działalności patriotycznej.

21. Monika Banaszak. A woda znowu pracuje
Wejherowski młyn nad rzeką Cedron często bywa fotografowany. Ale w 1946 roku fryzjer Szkudlarek nie zrobił mu zdjęcia, tylko kupił farby i uwiecznił go na płótnie. Obraz podarował właścicielom młyna. Mają go do dziś.
– Na obrazie brakuje kapliczki – zauważa Elżbieta Prena, obecna właścicielka zabudowań. Nic dziwnego. Kapliczka powstała dwa lata później, w 1948 roku. Wybudował ją Aleksander Bianga, dziadek Elżbiety Preny, gdy szczęśliwie powrócił z wojennej tułaczki do domu.
Położony blisko centrum miasta młyn od wschodu otacza Trójmiejski Park Krajobrazowy, a od zachodu sąsiaduje z nim starodrzew dawnego ogrodu Przebendowskich, dziś zadbany miejski park. Urody miejsca dopełnia niezbyt głęboki, nieduży staw zamknięty jazem, doprowadzającym wodę do młyna przez jego południową ścianę.

24. Mónika Banaszôk. A wòda zôs robi
Dolmaczënk Karól Róda

27. Jida Czajinô. Dzéń Parłãczënë Oazë Wiôldżi Sychem
2 lëpińca w Swiónowie, sercu Kaszëb, òjc Janusz Jãdrëszk, francëszkanin zòrganizowôł Dzéń Parłăczënë Wiôldżi Oazë Sychem z leżnotë 30. roczëznë jistnieniô négò gónu, jaczi mòckò trzimie sã chrzescëjańsczi wiarë, rësznotë ò pòzwie: Wid – Żëcé.
W kòscele przëwita sã jem z òjcã Januszã. Stojôł kòl dwiérzów i witôł sã z wszëtczima wchôdającyma. Bëlë przëjachóny z całi Pòlszczi: z Lãbòrga, Bëtowa, Gduńska, Szczecëna, Kartuz, nawetk z Warszawë. Wdôrzôł naje gãbë, miona. Mie téż pamiãtôł. Pëtôł ò dzecë, jak jô sã radzã z wëchòwanim, czë sënów sã drãgò wëchòwiwô.
Bënë béł ju Tadeùsz, òbùcziwôł zebrónëch lëdzy przërëchtowónëch na tã mszã swiãtą piesniów. Mszô sã zaczãła – ksãża i słëżcë w ùroczëznowi procesji przeszlë òd dwiérzów do wôłtarza.
Drëszë na całowné żëcé
Bòżé Słowò z pierszégò czëtaniô tikało wëbrónégò òprzez Bòga plemiénia. Jô pòmëszlała, że na jaczis ôrt më jesmë taką rózgą, taką jednotą mëszlë dëcha, nimò òddzãkòwaniô na dwadzescë z górą lat (pierszé rekòlekcje na Kaszëbach miałë môl w 1981 r.), jawerną familią. Òjc Janusz òb czas kôzaniégò głosno wëpòwiedzôł mòje mëslë.

29. Grégór J. Schramke. Strzéż sã zãbiôrza
Pôrã miesãcy dowslôdë jem pisôł ò britijsczich dochtorach. Dzysô bãdze ò zãbiôrzach, ë chòc z fëlenkù placu mdą le dwie òpòwiescë, to nijak nie mdą ani lżészé, ani wnet mni tragedné òd tamtëch.
Ò pierszi jem ju nadczidnął w „Strzéż sã dochtora”. Hewò całô ta historiô:
Bëło to jesz wierã przed mòjim ë mòji białczi wëemigrowanim na Òstrowë. Mòjémù jesz tedë niepòznónémù drëchòwi tak to lëchò szło, że jednégò dnia zaczął gò bòlec ząb a nie chcôł òprzestac. Nie bëło radë, le mùszôł sã wząc ë pòjachac do taczi szpecjalny państwòwi przëchòdni, gdze przëjimają leno „niespòdzajné przëtrôfczi”. Zãbiôrz, mie nick, tobie nick, le sã wzął do robòtë ë ząb wnet zaplombòwôł.
Drëch przëjachôł nazôd dodóm fùl zeldżi a szczestlëwòtë. Dejade razã z òprzestôwónim dzejania znieczëca, ząb znôù zaczął bòlec. „Nick to – pòmëslôł chłop. – Minie. Kò wieră jesz tim wiercenim szarpie”. Dni mijałë, zãba bòlenié nié. Pò prôwdze rwało corôz mòcni. Drëch cwiardi, pilë procëmbólowé brôł, le do szkòcczégò zãbiôrza ju nie szedł. A że òd niedôwna béł emigrantã, ni miôł jesz ani dëtków, ani wòlnégò wërobioné, bë do Pòlsczi lecec ë do pòrządnégò fachówca jic. Tidzénie minãłë, w kùńcu… fliger pruje lëft, we fligrze sedzy drëch. Pôrãdzesąt gòdzënów pózni pòlsczi zãbiôrz, òbzérającë rentgenowi òdjimk, zadzëwòwôł sã:
– Jenë, chłopie, doch w zãbie wiertło môsz złómóné a zaplombòwóné!

30. Zofia Watrak. Lotnik patronem biblioteki
Kiedy w ubiegłym roku Miejskiej i Powiatowej Bibliotece Publicznej w Kartuzach nadawano imię Janusza Żurakowskiego, nie brakowało osób, które dziwiły się, a nawet protestowały.
Dlaczego to właśnie on, mieszkający w Kanadzie, stał się patronem biblioteki, choć na jej historię pracowali inni, bezpośrednio z nią związani i bardziej dla niej zasłużeni?
O wyborze patrona zadecydowały motywacje uwzględniające współczesną rolę biblioteki. Komputeryzacja z powszechnym dostępem do internetu poszerza tradycyjne funkcje biblioteki, otwierając jej okna na świat. Program Miejskiej i Powiatowej Biblioteki Publicznej (MiPBP) w Kartuzach nie ogranicza się do popularyzacji czytelnictwa. Spotkania z ludźmi o wyjątkowych zainteresowaniach i pasjach oraz wystawy malarstwa i fotografii, które są dowodem niektórych z tych pasji, promują twórcze postawy. Zawarcie Koalicji Gminnej na rzecz rozwoju biblioteki w ramach ogólnopolskiego Programu Rozwoju Bibliotek świad¬czy o tym, że staje się ona miejscem integrującym lokalne środowiska intelektualne, podpisy koalicyjne złożyli bowiem ludzie różnych zawodów i reprezentujący różne instytucje, które mają znaczący wpływ na rozwój kultury w gminie. A rozwój kul¬tury zapewnić może nie tylko ochrona i pielęgnacja własnej tradycji, ale także jej zdolność do konfrontacji ze współczesnością.

32. Zofiô Watrak. Lotnik patronã bibloteczi
Dolmaczënk Danuta Pioch

35. Tomôsz Ùrbańsczi. Jaczich Kaszëb chcą młodi lëdze?
Gôdają, że młodzëzna je przińdnotą swiata, a òsoblëwie nôrodów.
A znóné ù bracynów z Pòlsczi przësłowié gôdô, że czim skòrëpka za młodégò namiknie, tim na starosc czidnie. Czim tej namikô młodé, kaszëbsczé pòkòlenié? Są to mòże mantrowé grzmãtniãca mùzyczi techno czë soczësté zwãczi elektriczny gitarë? Je to redota z lataniô za balą czë ùbëtk gòdzënów zdostónëch w cëchëch nórtach bibloteków?
Zéńdzenié kaszëbsczi młodzëznë w Pilëcach
Je to apartny gruńt do socjologicznëch badań. Przedstôwnym karnã môgłabë bëc młodzëzna, chtërna zetkała sã na latosy Remùsowi Karze, regionalny warkòwni òrganizowóny przez Karno Sztudérów Pòmòraniô. Latosé zéńdzenié òdbëło sã w dniach 19–22 maja w Pilëcach. Kanãło na nim colemało pół setczi młodëch lëdzy z różnëch nórtów Kaszëb. Przińdną mëslą warkòwni béł, rozmieje sã, pòwszédny spisënk, chtëren dobiég ju kùńca, i bëtnosc kaszëbiznë w mediach i internece.
Spróbùjma téj wëwieszczëc, na spòdlim tegò, co miało môl w Pilëcach, jaczé Kaszëbë nam to nowé pòkòlenié przëniese.

37. Róman Drzéżdżón, Danuta Pioch. Ùczba 3. Jô i Mòja Rodzëzna.
Przëbôczenié (przypomnienie):
Miono to pò pòlskù imię. Mòże téż rzec jimiã.
Czej chcesz pò kaszëbskù sã przedstawic, mòżesz to zrobic na czile ôrtów (Gdy chcesz się przedstawić w języku kaszubskim, możesz to zrobić na kilka sposobów): Móm na miono …, Mòje miono je …, Jô jem …, Jô sã zwiã … Nôzwëskò to pò pòlskù nazwisko. Mòże téż rzec: przëzwëskò abò przezwëstkò.

39. Motoki Nomachi. Stolem o wielkim sercu
Wczesnym rankiem 19 kwietnia 2011 roku otrzymałem smutną wiadomość od znajomego z Głodnicy, Witolda Bobrowskiego: Odszedł od nas Wojciech Kiedrowski.
A ja właśnie czekałem na odpowiedź od pana Kiedrowskiego na mejla, którego mu wysłałem odnośnie mojej podróży na Kaszuby od 22 do 29 maja br., zaplanowanej i uzgodnionej, zanim dotarła do mnie ta wiadomość. Mój mejl jednak – jak się okazało – został wysłany krótko po jego śmierci. I tylko żal w sercu ogromny.
W poszukiwaniu kaszubskich słowników
Nie trzeba przypominać czytelnikom „Pomeranii”, jakim wspaniałym działaczem na rzecz kultury społeczności kaszubskiej był pan Kiedrowski i jak wielkie dzieło po sobie pozostawił, poświęcając tej kulturze całe swoje życie. W związku z tym chciałbym tutaj opisać moje osobiste wspomnienia dotyczące naszego pierwszego spotkania i przyjaźni, która nas łączyła.

42. Mòtoki Nomachi. Stolëm ò wiôldżim sercu
Dolmaczënk Hana Makùrôt

45. Pożegnania. Zbigniew M. Jankowski. Skutnikowi
Byłeś wczoraj…
…w Centrum św. Jana,
Twoim coniedzielnym kościele…
Kołysałeś się w swoim białym garniturze
zwieńczonym Twoim nosem
w aureoli swoich białych włosów…
Obserwowałem Ciebie,
…nie podszedłem,
bo nie wiedziałem…
jak zareagujesz…

46. Marta Szagżdowicz. Książę astronomów.
28 stycznia br. minęło czterysta lat od urodzin Jana Heweliusza – astronoma, rajcy, browarnika, Gdańszczanina Tysiąclecia. Z tej okazji Sejm ogłosił 2011 rokiem Jana Heweliusza.
Wędrówkę gdańskimi śladami księcia astronomów powinniśmy zacząć od miejsca jego narodzin. A przyszedł na świat w kamienicy usytuowanej na rogu ulic Straganiarskiej i Grobla IV. Budynek był zwrócony frontem do Grobli i łączył się z browarem, który zbudował pradziadek Jana – Mikołaj. Nieopodal domu Heweliuszów (od 1900 roku stoi w tym miejscu inny) znajdował się, wówczas protestancki, kościół św. Jana, tam też przyszły astronom został ochrzczony.
Heweliuszowe kamienice
Kolejnym celem naszej wędrówki będzie siedziba Muzeum Narodowego przy ulicy Toruńskiej 1. Tu mieściło się – od powstania w 1558 roku aż do roku 1817 – Gdańskie Gimnazjum Akademickie, w którym pobierał nauki Jan Heweliusz. Jego nauczycielem był matematyk i astronom Piotr Krüger i to on rozbudził w swoim zdolnym uczniu zainteresowanie astronomią, które ten pogłębiał potem podczas podróży zagranicznych w latach 1632–1634.

47. MHMG. „Jan Heweliusz i Gdańsk jego czasów”
Wystawę „Jan Heweliusz i Gdańsk jego czasów”, której wernisaż odbył się 11 maja 2011 r., oglądać można w Ratuszu Głównego Miasta do 29 stycznia 2012 r.
Prezentuje ona życie i działalność gdańskiego astronoma na różnych polach. Ukazuje Heweliusza przede wszystkim jako naukowca o europejskiej sławie, utrzymującego kontakty z najwybitniejszymi umysłami swojej epoki. Nie pomija także działalności Heweliusza jako ławnika i rajcy, a także gdańskiego piwowara. Postać astronoma została ukazana na szerszym tle dziejów Gdańska w XVII w.

48. Maria Pająkowska-Kensik. Nie tylko latoś…
Wiosna automatycznie budzi nadzieję, natomiast na lato czeka się z utęsknieniem, bo ciepło, kolorowo. Czekamy na wypoczynek, podróże, miłą przygodę. Może na nowe tęsknoty i nadzieje. Gdy lato się już kończy, można podsumować – tegoroczne było kapryśne, jakby niezdecydowane.
Słowo „latoś” wywołuje powidoki… W moich są dawne żniwa jeszcze ze sztygami. Ustawione w rzędy, jakże były malownicze. Gdy oglądam swojski widok (z kwieciem rozmaitym na miedzy zwanej na Kociewiu częściej granicą), to serce się raduje i nie pamiętam już pokłucia rąk, podrapanych rżyskiem nóg i tego, że dzień bywał niemiłosiernie długi. „Które dziecko dzisiaj wie, co to jest sztyga?” – pyta w jednym ze swoich tekstów ks. Franciszek Kamecki. Już i słowo rżysko (ściernisko) trzeba studentom objaśniać na dialektologii. Znojne, długie żniwa zniknęły z krajobrazu polskiej wsi. Archaizmami stały się nazwy – głodne grable, draszowanie, rozwerk, też i przednówek, który kończył się, gdy odziani w świeże płócienne koszule, szli kośnicy w pole. Dziś wspominam to prawie odświętne misterium zobrazowane m.in. w „Nocach i dniach”.

49. Maria Block. Kraśniaki
Pewno mnia nié uwiérzyta, ale na Kociéwju to sia roji od kraśniaków. Mnieszka to se wéw keszeniach od starych frakétów, co ich sia już nié nosi (a to wjisi dóma, bo komu by sia chciało żgać dwa kilosy do kontenera od karitasu, a na śmniéci dać to zniszczota), lulkajó se pod szrubram abo za zagłówkam. Zajmujó se to, co ludziska zostawjó zamanówszy na stole, jak nié uskrómnió czy nié zakryjó jak trza. Frygajó wéw jakimś zaciszku wéw komorze okruszki zéz krasiwam i spijajó resztówki kornusa, take to só czorty beszczefrantne.
Czasami, jak sia za hastycznie rychtuje maltych i bébla wéw garze ruk-cug, to kapió krople bulwiónki abo jakéj gali, a tedy kraśniaki podlatujó zéz starémi (ale umytémi wéw plucie!) patyczkami od kalipsiaków, łapsió te pyszności i dajó nazad do swojich dziurów. Jak sia wiancy nazbziéra, to majó biba, że hej.

50. Wiérztë. Złocësti cząd

51. Lektury

54. Klëka

60. Z życia Zrzeszenia

65. Słôwk Klas. Dobëcé charatników
Pò skùńczenim balowégò finału Pùcharu Pòlsczi, lubňtnicë balôrzów Legie ë Lecha znikwilë dzél bëdgòsczégò stadionu Zawiszë. Czej ju să zjiscëło dobëcé, ùredóny przëzérôcze wbieglë na tôflã bòjiszcza, scygającë z balôrzów wnetka wszëtczi ruchna. Długò nie warało, jak przëstojnicë procëmnégò karna balôrzów téż rëgnãlë na tôflã bòjiszcza. Czej szandarowie zmerkalë, co sã swiãcy, procëmny karna zaczãłë wzajemno szmërgac czim sã dało. Dostanié wszëtczich nazôd do rëmù zajăło szandarom pòsobné pół gòdzenë. Stadionowé stratë òstałë òbtaksowóné na czilkaset tësąców złotëch. Jakbë wszëtczégò nie bëło dosc, cały nen rëjbach dérowôł na òczach przedstôwców UEFA ë krajowëch wësoczich ùrzãdników. Górz premiera béł tak wiôldżi, że wëlãkłi wojewòdze flot zamklë stadionë dlô wzérôczów fùsbalë, a szandarowie scwierdzëlë, że wnetka nigdze nie dô sã zagwësnic całownégò bezpiekù balowim rozegracjom. Na co, jak je wiedzec, rozgòrzëlë sã przëzérôcze meczów, bòdôj nie ti sami, co wëstwôrzalë w Bëdgòszczë. Ale czë blós na zamikanim stadionów mô to sã skùńczëc? Stadionë mają bëc môlama bëtnictwa całëch familiów, ale pòd jednym warënkã – całownégò znikwieniô niszczotnëch stojiznów dzéla òbzérôczów balowëch rozegracjów i to nie leno na stadionach.

66. Tómk Fópka. Z daleka. Alla franka. Z wanodżi
Z daleka lepi widzec. Z daleka cëzé białczi są snôżniészé. Z daleka lepi wëzdrzi. Mni mòże dozdrzec… Z daleka… je jinaczi…
Żle chto je dżiżãgą, wierã wiele dali widzy – równak pode nodżi nie zdrzi… Taczi kòrus dzél mni ò swiece wié, za to wkół se chůtkò ògarnie, a czej mùszi, téż pòdskòczi… A ten nié za wiôldżi, nié za môłi? Ten dalecznosc òbez wanodżi zwëskiwô. Kò òd wanodżi môg nabiérô dôdżi…
Prawie jem przëturził ze wschòdu. Z Ùkrajinë i Lëtwë. Zdrzącë tamstądka zdôwô sã, że nasze tuwò bëcé nie je taczé żimczé. Mają lëdze gòrzi… A mòże nié…?
Òni tam, za greńcą Ůkrajinë (z Lëtwą ju greńcë ni ma) wcyg wspòminają. W kòżdi wikszi wsy stoji Lenin i… czołg. Pòd nima kwiatë. Co sztót na drodze jaczi kòmbatańt. Medale na prazdnikòwëch òbleczënkach jak téż wòjnowé kaléctwò spòd Berlina czë z Afganistanu przëwiozłé – chòwią doma.
I na Lëtwie, i na Ùkrajinie prawòsławny, katolëcë, mùzułmanowie i jinszi òdnôwiają swòje swiãtnicë pò tim, jak Ruscë jima z nich pòrobilë składë, chléwë, gimnasticzné sale czë mùzea atejizmù…

67. Lżejsza strona

68. Rómk Drzéżdżónk. Chmieleńsczi jiwer z tobaką
Wstid sã przëznac, ale mùszã Wama rzec, że pierszi rôz jem z negò mòjégò zataconégò midzë rzmama, bómama a krzama Pëlckòwa wëjachôł do widzałégò Chmielna na tobaczné mésterstwa. Kò niech Waju dzyw nie bierze, Wa doch dobrze wiéta, jaczi jô jem zgniéla do rézowaniô.
Tak pò prôwdze jô bë tã nie béł jachóny, czejbë nié brifka, chtëren wczas reno, tak kòl 11, na kòle do mie przëjachôł, a walącë na dwiérze, jak òbarchniałi na całi gôrdzel rikôł:
– Môsz co do zażëcô?!
Grzenia mie jesz dosc mòckò w swòjich pajach trzimôł, temù jô dorazu nie zmërkôł, ò co jemù jidze. Tec jem mëslôł, że òn zôs, jak to mô w zwëkù, stãkô: „Co to za żëcé!”. Chcącë-niechcącë jô z wërów wstôł a ju chcôł jemù rãczno wëdolmaczëc, że na te jegò filozofije to je za wczas, czej òn bez dwiérze ną swòjã czerwioną knérã wëpchł, a jak zbiti scyrz zajăczôł:
– Nie bãdze taczi, dôj zażëc tobaczi! Różk móm czësto lózy, a mój knózel do cebie mie zaprowadzył.
– Drëchù. Twój knózel wiedno dobrze cknie, ale nié dzysô. Wczerô bëło do mie piãcdzesąt Antków przëjachónëch. Jima tak na mòja kachlińskô szmakała, że mie wszëtkò, co jô miôł ùkrãconé, wëcygnelë.

Edukacyjny dodôwk „Najô Ùczba”

I Janusz Mamelsczi. Ùcecha
III Lucyna Sorn. Czas do szkòłë!
V Hana Makùrôt. Szëk słowów w zdanim
VI. Tomôsz Fópka. Cwiczimë słëch i głos na spòdlim piesni Tómkòwé wstrôjanié

Do numeru wrześniowego dołączamy również Kaszubskie Pismo Literackie „Stegna”.