Pomerania 3/2011

II Òrmùzdowô Skra 2010 – fotoreportaż Beaty Sulickiej
III Pomorze. Mała wielka ojczyzna – zdjęcia z albumu Piotra Januszewskiego
IV Reklama CSBTV

1. Spis treści

2. Od redaktora
Poprzedni spis powszechny był nieudany. Prawdę wyparł fałsz. A stało się tak dlatego, że niewłaściwie sformułowano pytania. Kaszubi nie mogli zadeklarować swojej przynależności etnicznej. Kazano im wybierać: Polak czy Kaszuba? A rezultat był taki, że – jak można przeczytać w tym numerze – w gminie Kościerzyna, w 35 wsiach okalających miasto (ono samo ma status odrębnej gminy), doliczono się wówczas… 303 Kaszubów wśród ponad 12 tysięcy mieszkańców. Wolne żarty – powie ktoś. Nie, to wynik Narodowego Spisu Powszechnego Ludności i Mieszkań w 2002 roku, z którego wynikało, że wszystkich Kaszubów jest pięć i pół tysiąca.
Urzędnicy-statyści nieraz podkreślają, że w spisie chodzi o co innego, o odpowiedź na pytania, które są ważniejsze ze społecznego i gospodarczego punktu widzenia niż te związane z narodowością, językiem regionalnym, mniejszościami narodowymi i etnicznymi. Tymczasem choćby możliwość wprowadzania dwujęzycznych polsko-kaszubskich tablic informacyjnych z nazwami miejscowości zależy właśnie od wyników spisu. Prawo takie przysługuje gminom, w których co najmniej 20 proc. mieszkańców zadeklarowało swoją kaszubskość; gdzie indziej potrzebne są żmudne i kosztowne konsultacje społeczne.
Czy podczas tegorocznego spisu będzie inaczej? Jest taka nadzieja. Wy­rażają ją nasi rozmówcy (spisowi poświęcamy duży blok tematyczny). Pomni doświadczeń sprzed dziewięciu lat, a także tegorocznego spisu próbnego, w którym nie zmieniono wiodących na manowce pytań, działacze Zrzeszenia Kaszubsko-Pomorskiego podnieśli alarm. Nowo wybrany prezes ZKP Łukasz Grzędzicki uczynił ze spisu – dla siebie i całego Zrzeszenia – sprawę numer jeden na najbliższe miesiące. Skargi, protesty i zabiegi przyniosły rezultaty, chociaż nie do końca satysfakcjonujące. Jest możliwość podania odpowiedzi zgodnych z własnym poczuciem tożsamości, ale pod warunkiem, że Kaszubi będą tego świadomi i to wyegzekwują. Lansowane przez ZKP hasło: „Jo! Jem Kaszëbą” trzeba przekuć na właściwe odpowiedzi w arkuszu spisowym. Bę­dziemy w tym pomagać.
Edmund Szczesiak

3. Listy

4. Komunikaty
Dzień Jedności Kaszubów 2011
W tym roku Dzień Jedności Kaszubów przypada na okres szczególny. Jest to bowiem rok, w którym odbędzie się Narodowy Spis Powszechny. W tym spisie Kaszubi będą mieli możliwość zadeklarowania swojej przynależności narodowej i etnicznej oraz posługiwania się językiem kaszubskim.
W Gdańsku Dzień Jedności Kaszubów będziemy obchodzić, tak jak co roku, 19 marca. Uroczystość poprzedzą obrady Rady Naczelnej Zrzeszenia Kaszubsko-Pomorskiego, które odbędą się w Sali Okrągłej im. Lecha Bądkowskiego w Urzędzie Marszałkowskim. O godzinie 14.00 pod pomnikiem Świętopełka Wielkiego rozpoczną się uroczyste obchody Dnia Jedności Kaszubów. Z tego miejsca przejdziemy – w asyście orkiestr dętych – ulicami Gdańska do Dworu Artusa, gdzie około godziny 15.00 będzie można wysłuchać koncertu w wykonaniu Scholi Cantorum Gedanensis.

Z okazji Tygodnia Kaszubskiego
Mam zaszczyt zaprosić wszystkich chętnych do wzięcia udziału w otwartej konferencji organizowanej z okazji obchodów Tygodnia Kaszubskiego na UG (14–19 marca 2011). Temat konferencji to bliżej nieokreślone „Kaszubskie TABU 2011”.
Podczas konferencji każdy interesujący się Kaszubami i kaszubszczyzną ma możliwość wygłoszenia referatu (około 15–20-minutowej wypowiedzi lub prezentacji) oraz wzięcia udziału w późniejszej dyskusji na temat referatów. Konferencja przeznaczona jest dla osób związanych z kaszubszczyzną, działaczy zarówno zawodowych, jak i jej miłośników, dla historyków, literatów, animatorów kultury, dziennikarzy…
Organizatorzy: KS Pomorania, ZG ZKP w Gdańsku
Matéùsz Titës Meyer

Promocje monografii TOW „Gryf Pomorski”
Zarząd Główny Zrzeszenia Kaszubsko-Pomorskiego zaprasza na promocje książki Andrzeja Gąsiorowskiego i Krzysztofa Steyera „Tajna Organizacja Wojskowa Gryf Pomorski”.
Spotkania promocyjne odbędą się w następujących miejscowościach:
– w Stężycy 1 marca 2011 roku o godz. 17.00, w Gminnej Bibliotece Publicznej, przy ul. Jana Sobieskiego 15. Organizator: ZKP Oddział w Stężycy.
– w Borzestowie 3 marca 2011 roku, o godz. 18.00, w Szkole Podstawowej im. Franciszka Tredera, Borzestowo 182. Organizator: Remusowy Krąg.
– w Bytowie 8 marca 2011 roku, o godz. 17.00, w Sali Portretowej Muzeum Zachodnio-Kaszubskiego, przy ul. Zamkowej 2. Organizator: ZKP Oddział w Bytowie.

Stypendia dla młodych dziennikarzy
Do 15 kwietnia br. w sekretariacie Zarządu Głównego Zrzeszenia Kaszubsko-Pomorskiego przy ul. Straganiarskiej 20-23 w Gdańsku można złożyć wniosek do Rady Funduszu Stypendialnego im. Izabelli Trojanowskiej o przyznanie stypendium dla młodych osób podejmujących pracę w zawodzie dziennikarskim, w szczególności w dziennikarstwie telewizyjnym, pochodzących z Kaszub i szczerze zaangażowanych na rzecz roz­woju swojej małej ojczyzny.

Promocja książki dla najmłodszych w Słupsku
5 kwietnia 2011 roku o godz. 10.00 w siedzibie Spółki Sydkraft EC Słupsk Sp. z o.o. przy ul. Koszalińskiej 3D w Słupsku odbędzie się promocja dwudziestej książki Jolanty Nitkowskiej-Węglarz „Niezwykła historia kwiatowego kalendarza. Nowa legenda słupska”.
Autorka tej pracy jest również znana z wielu artykułów publikowanych na łamach miesięcznika „Pomerania”. Książka jest skierowana do najmłodszych czytelników.

6. Z drugiej ręki
Przeczytane
Kaszubska flaga wróciła do Żukowa. „Żukowo.info”Minęło ponad miesiąc, odkąd kaszubska flaga zniknęła z masztu przy budynku gminy.
O tym fakcie wspominaliśmy już w poprzednim numerze. W prowadzonej na żywo audycji Radia Gdańsk burmistrz [Jerzy Żurawicz] na antenie obiecał, że flaga na maszt jednak powróci. Słowa włodarz dotrzymał i już od kilku dni flaga wisi na maszcie.
Tomasz Grzmociński

Nie tylko po polsku. „Gazeta Wyborcza Trójmiasto”,21.02.2011
Dwujęzyczne tablice drogowe od Pucka, przez Wejherowo, po Bytów i Kościerzynę – coraz więcej gmin chce w ten sposób promować język kaszubski.
W tym roku tablice z kaszubskimi nazwami powinny pojawić się wokół Kościerzyny. Rada Gminy podejmie wkrótce uchwałę o konsultacjach społecznych, które mają doprowadzić do postawienia tablic przy drogach wjazdowych do 35 wsi.
– Jesteśmy kaszubską gminą, chcemy pielęgnować swoją tożsamość, ale te tablice to również atrakcja turystyczna, rodzaj promocji regionu – mówi Katarzyna Knopik, sekretarz gminy Kościerzyna. – Mam nadzieję, że staną jeszcze w tym roku, chociaż uzyskanie na to zgody rządu jest dość skomplikowane.
Marek Wąs

Obejrzane
Czarny gdyński czwartek
24 lutego w gdyńskim Multikinie odbyła się premiera filmu „Czarny czwartek. Janek Wiśniewski padł”. Jest to pierwsza fabularna ekranizacja gdyńskiej masakry.
Przed projekcją filmu w tematykę wypadków grudniowych wprowadził widzów wiceprzewodniczący Rady Miasta Gdyni Jerzy Miotke. – Ten film jest niezwykły, tak jak tragedia czarnego czwartku dla wszystkich w Gdyni – powiedział. – Jest wyrazem naszej czci i hołdu dla tych, którzy polegli. Ale to również hołd złożony tym, którzy mieli odwagę upomnieć się w cywilizowany sposób o swoje prawa. Jerzy Miotke wspomniał również o dwóch niezwykle ważnych postaciach, które pielęgnowały pamięć Grudnia ‘70 – Wiesławie Kwiatkowskiej, autorce książki „Grudniowa apokalipsa” i ks. Hilarym Jastaku, nazywanym królem Kaszubów.
Andrzej Busler

Złowione w sieci
Kościerzyna stolicą. Portal www.naszekaszuby.plAnkietę zainaugurował 4 stycznia br. PT Administrator, pisząc m.in. „Czas skończyć z zagmatwaną sytuacją: Kaszuby do dziś nie mają swojej formalnej stolicy! Dawne spory między Kościerzyną a Kartuzami nie zostały rozstrzygnięte. Do tytułu stolicy pretenduje też Gdańsk i Wejherowo. A ja się pytam – dlaczego stolicą nie ma być Bytów lub Słupsk”.
Od początku ankieta cieszyła się wielkim zainteresowaniem internautów (…).
Głosowano do ostatniej chwili, na przykład na Kościerzynę 29 stycznia oddano jeszcze 66 głosów, na Kartuzy 25, a na Wejherowo 8. I to właśnie jest ścisła czołówka miast, które przez największą liczbę osób są uznawane za stolicę Kaszub.

7. Andrzéj Bùsler. Czas Wiôldżégò Pòstu.
Wiôldżi Pòst rozpòczënô Pòpiélcowô Strzoda.
Przódë dôwelë wiară, że w przódną ni noc diôbeł, kaszëbsczi pùrtk, zjôwiô sã w karczmie i przegóniô batugã tëch, co jesz tuńcëją. W Pòpiélc chòwelë na całi Wiôldżi Pòst wszëtczé jinstrumeńtë do mùzykòwaniô.
Na pôłnim Kaszëb wieczór przed Pòpiélcową Strzodą białczi piekłë pieczënë zwóné „pòpielnik”. Piekło sã nen pòpielnik z négów casta òd pùrclów piekłëch na Zôpùstë.
Przez całi Wiôldżi Pòst òstro bëło pilowóné wëpełnianié zakazu jedzeniô miãsnëch môltëchów. Gòspòdënie dokładno mëłë i szorowałë wszëtczé statczi, w jaczich do niedôwna bëłë piekłé czë brunioné miãsa na zôpùstë. Wszëtczé garczi i panewczi, w jaczich sã piekło i bruniło miãsa, bëłë chòwóné i ni mógł jich wëjëmac rëchli, jaż przëszło szëkòwac jestkù na Jastrë.
Dolmaczënk Danuta Pioch

8. AB. Skry Ormuzdowe 2010 wręczone
21 lutego br. w Sali Mieszczańskiej Ratusza Staromiejskiego w Gdańsku odbyła się uroczystość wręczenia Skier Ormuzdowych za 2010 rok, przyznawanych przez Kolegium Redakcyjne i zespół miesięcznika „Pomerania”.
W tym roku laureatami tego wyróżnienia zostali: regionalista Krzysztof Garstkowiak z Osłonina, nauczycielka języka kaszubskiego Jadwiga Hewelt z Przodkowa, Kociewsko-Kaszubska Orkiestra Dęta Torpeda, muzyk Tadeusz Korthals z Połczyna, poeta Henryk Musa Kot, burmistrz Bytowa Ryszard Sylka i Wydawnictwo Region z Gdyni.
Uroczystość rozpoczęła się fragmentem kaszubskiej epopei „Żëcé i przigòdë Remùsa”, odczytanym przez ks. Romana Skwiercza. Był to ten fragment, z którego blisko trzydzieści lat temu redakcja „Pomeranii” zaczerpnęła symbolikę nagrody. Tegoroczną imprezę prowadziła Lucyna Radzimińska z Biura ZG Zrzeszenia Kaszubsko-Pomorskiego. Gości powitał redaktor naczelny „Pomeranii” Edmund Szczesiak, który przybliżył także historię nagrody Skra Ormuzdowa.
Wśród licznie zgromadzonej publiczności zasiedli wojewoda pomorski Roman Zaborowski, starosta bytowski Jacek Żmuda-Trzebiatowski, starosta pucki Wojciech Dettlaff, przewodniczący Rady Gminy Przodkowo Franciszek Rzeszewicz, były ambasador Tadeusz Fiszbach i prezes Zrzeszenia Kaszubsko-Pomorskiego Łukasz Grzędzicki.

9. AB. Nowością będzie samopis
Od 1 kwietnia do 30 czerwca 2011 roku Główny Urząd Staty­styczny przeprowadzi Narodo­wy Spis Powszechny Ludności i Mieszkań. Będzie to pierwszy spis po wstąpieniu Rzeczypospo­litej do Unii Europejskiej. Dla spo­łeczności kaszubskiej szczególnie ważne będą zagadnienia zwią­zane z narodowością, językiem oraz mniejszościami narodowymi i etnicznymi. Cele spisu
Narodowy Spis Powszechny Ludności i Mieszkań pozwoli na uzyskanie dokładnych informacji o liczbie ludności, jej terytorialnym rozmieszczeniu, strukturze demo­graficzno-społecznej i zawodowej, a także o społeczno-ekonomicznej charakterystyce gospodarstw do­mowych i rodzin oraz o ich zaso­bach i warunkach mieszkaniowych – na wszystkich szczeblach po­działu terytorialnego kraju. W spi­sie, jaki zostanie przeprowadzony w 2011 roku, istotne będzie m.in. uzyskanie informacji o tych zagad­nieniach, które były objęte spisem w 2002 roku.

9. Uzyskać bardziej miarodajne wyniki
Z Romanem Zaborowskim, wojewodą pomorskim, o spisie powszechnym rozmawia Sławomir Lewandowski.
Jak ważny z punktu widzenia mieszkańców Pomorza jest zbliżający się spis powszechny?
Spis powszechny dostarcza nam wielu informacji o strukturze demograficznej społeczeństwa. Pomaga w opracowaniu charakterystyki gospodarstw domowych i warunków, w jakich mieszkają Polacy. Możemy również dowiedzieć się z niego o migracjach, które stały się czymś powszechnym po wstąpieniu naszego kraju do Unii Europejskiej. Dane, które uzyskają komisarze spisowi, pomogą w opracowaniu ciekawej charakterystyki naszego społeczeństwa. Porównując je z wynikami wcześniejszych spisów, będziemy mogli także ocenić, jak zmieniają się warunki życia w Polsce.
Czy nie obawia się Pan tego, że mieszkańcy naszego województwa, pomimo szeroko zakrojonej kampanii informacyjnej, nie potraktują poważnie spisu powszechnego?
Udzielenie odpowiedzi na pytania w ramach bezpośredniego wywiadu jest obowiązkowe. Kwestia ta jest również regulowana ustawą o statystyce publicznej. Osoby objęte spisem zobowiązane są do udzielania ścisłych i zgodnych z prawdą odpowiedzi na pytania zawarte w formularzu. Musimy pamiętać, że tylko rzetelnie przekazane informacje pozwolą uzyskać wiarygodną odpowiedź na pytania, ilu nas jest i jak żyjemy. Aby spis powszechny miał sens, potrzebne jest zatem uczciwe podejście do pytań zawartych w formularzach. Realizacja takiego projektu wymaga mobilizacji całego społeczeństwa.

12. Czarno-żółta tożsamość
Z prof. dr. hab. Brunonem Synakiem, który podczas poprzedniego spisu piastował funkcję prezesa Zrzeszenia Kaszubsko-Pomorskiego, rozmawia Karolina Serkowska.
Podczas ostatniego narodowego spisu powszechnego, który odbył się w 2002 roku, Pan profesor postulował, aby znajdowały się w nim pytania umożliwiające opowiedzenie się za kaszubską tożsamością. Wiemy, że stało się inaczej. Dlaczego?
To prawda. W tamtym spisie nie było możliwości wyrażenia tego, że jest się i Polakiem, i Kaszubą. Dawał on jednowymiarowy, czarno-biały, albo dokładniej, biało-czerwony obraz. Kaszubi mają bardziej skomplikowaną, nie tylko biało-czerwoną, ale też czarno-żółtą tożsamość. Wówczas trzeba było powiedzieć, że należy się do jakiegoś narodu i nie mieliśmy możliwości jednoczesnego zaznaczenia swojej etniczno-regionalnej przynależności. Wiele razy wysyłaliśmy do GUS-u nasze opinie w tej sprawie, ale niestety, mimo że nam obiecano, ostatecznie nie uwzględniano naszych postulatów. Podobnie było z językiem. Wprawdzie można było podać „inny” niż polski język, było to pytanie jednak otwarte i trzeba było dodatkowo wpisać „język kaszubski”. Poza tym komisarze nie zawsze pytali o ten inny język. Doświadczyłem tego na własnym przykładzie.

14. Kaszubi jedynie INNI.
Ostateczna wersja formularza spisowego bardzo interesuje wielu Kaszubów, ale równocześnie wywołuje ich obawy.
Na stronie internetowej pomorskiego samorządowca Ryszarda Wenty (wicestarosty powiatu lęborskiego) znajdujemy taką informację: „Kaszubi mało ważni w Spisie Powszechnym – mogą być jedynie INNI”.
Pytania o narodowość oraz przynależność do wspólnoty etnicznej i używany tzw. język domowy, a zwłaszcza wyświetlający się przy tych pytaniach w formularzu spisowym wykaz, tzw. słownik, nie pozostawia żadnych wątpliwości – Kaszubi dla autorów Narodowego Spisu Powszechnego 2011 nie istnieją. Mogą co najwyżej wybrać opcję INNA/INNY i dopiero potem wpisać KASZUBSKA/KASZUBSKI.

15. W hołdzie Profesorowi
Książka „W hołdzie Wielkiemu Kaszubie. Gerard Labuda (1916-2010)” to zbiór wspomnień i referatów oraz zapisów rozmów z tym wspaniałym człowiekiem i wybitnym naukowcem.
Publikację otwierają biogram „Jedno życie…” opracowany przez Sławomira Cholchę oraz mowy wygłoszone podczas uroczystości pogrzebowych w Luzinie w październiku 2010 roku przez premiera RP Donalda Tuska („Składam hołd Profesorowi”) oraz syna Profesora, Adama Labudę („Na koniec tej uroczystości żałobnej…”).

16. Magdalena Kurek. Skwer godny księcia
Od ponad pół roku w pobliżu kościoła św. Mikołaja cieszy widok pomnika księcia Świętopełka II Wielkiego, władcy Pomorza.
Wiele do życzenia pozostawia jednak otoczenie posągu. Ale i ono ma się zmienić. Jeszcze w tym roku rozpocznie się „przebudowa skweru” (tak to przedsięwzięcie określa inwestor – Zarząd Dróg i Zieleni w Gdańsku).
Choć do jesieni, gdy planowane jest rozpoczęcie odnawiania placu, jeszcze daleko, jednak proponowane zmiany już wywołują gorące dyskusje, a sam władca, zawinięty w złotą folię, stał się w połowie stycznia br. bohaterem happeningu.
Najpierw koncepcja
Pomnik księcia został w całości sfinansowany przez Zrzeszenie Kaszubsko-Pomorskie. Koszty odnowienia otoczenia w kwartale gdańskich ulic: Szerokiej, Szklary, Świętojańskiej i Grobli II zobowiązały się natomiast pokryć władze Gdańska z budżetu miasta.
Opracowanie koncepcji przebudowy skweru zlecono w ubiegłym roku, jeszcze przed odsłonięciem pomnika, ale w związku z planowanym tam jego usytuowaniem, warszawskiej pracowni Grima Projekt. Gotowa już w czerwcu 2010 roku koncepcja, która przewidywała nową fontannę, plac zabaw, toalety, nową nawierzchnię i zieleń, stanowiła kanwę przetargu „na projekty budow­ane i wykonawcze”, ogłoszonego
przez Zarząd Dróg i Zieleni, który jest jednostką miejską i podlega nadzorowi prezydenta Gdańska.

18. Magdaléna Kùrek. Plac wôrtny ksãca
Dolmaczënk Danuta Pioch

20. Małgorzata Pospieszna-Zienkiewicz. Barka z ludzkich serc
We wsi Smolno koło Pucka stoi okazały budynek, w którym tradycja miesza się z nowoczesnością i w którym panuje niepowtarzalna aura.
Zupełnie jakby zbudowany był z miłości i światła. Mieszkańcy tego domu tworzą jednolity organizm, a jego najważniejszą częścią są zdyscyplinowani, chętni do pomocy wychowankowie, którzy mimo że niejednokrotnie doświadczani przez los, jednak zdają się szczęśliwymi ludźmi.
Miłość i zrozumienie
Rodzina Długich stworzyła dom, który parę lat temu nazwała „Barką” na cześć swojej ulubionej pieśni religijnej. Tę nazwę wspólnie wybrano podczas pielgrzymki do Częstochowy, na którą cała rodzina jechała pociągiem, i choć wśród wielu propozycji nie zabrakło żartobliwych, zdecydo­wano się jednak na tę nazwę, najbliższą sercu.
Jolanta – matka czterech biologicznych synów i adoptowanej córeczki oraz ciocia dla ośmiorga wychowanków – jest żywym przykładem tego, że solidną pracą, mądrością i umiejętnością postępowania z drugim człowiekiem można dokonać cudów, o jakich nie śniło się filozofom. W tej wsi, nad którą góruje „choleryczny” cmentarz z połowy XIX wieku (utworzony z powodu szalejącej na skutek głodu zarazy, która uśmierciła wielu ludzi), i w tych pomieszczeniach, w których podczas II wojny mieścił się szpital polowy dla wojsk radzieckich, powstał rodzinny dom dziecka. Dom, w którym na pierwszy plan wysuwają się miłość, zrozumienie i szacunek dla każdego oraz kaszubska gościnność.

23. Małgòrzata Pòspiesznô-Zenkiewicz. Barka z lëdzczich serców
Dolmaczënk Bòżena Ùgòwskô

26. Grégór J. Schramke. Strzéż sã dochtora!
Dobrze je bëc swiądë, że czej człowiek zachòrzi, mòże rechòwac na dochtora, na jegò przënômni jakąstam ùczałosc a doswiôdczenié, ë miec nôdzejã, że nen gò wëlékarzi. Wiele gòrzi je, czej ny wiarë chòri miec ni mòże. A tak to sã colemało dzeje tu, na Britijsczich Òstrowach, na nym „bëlnym” a „wësok rozwiniãtim” Zôpòdze, czej pòtikôsz sã z GP (general practitioner – taczi naju dochtór pierszégò kòntaktu), na szczescé nie tikô sã to fachowców, co robią w bòlnicach.
Zdarzëło sã z rok dowsladë, że jedna starszô Szkòtka zwrócëła să na chòdnikù a ùmarła. To sã zdôrzô, prôwda, równak dopòwiém, że prawie szła òd GP. Ë ju tak chòdzëła òd jednégò do drëdżégò ze dwa tidzenie, na costam, nié bôczã, sã żôlącë. A niżóden nawetk na badérowania do bòlnicë nie sczerowôł. Ë zawiatujã sã, że jeżlë ju co ji przepisalë, to paracetamòl abò jakąs masc. Jak wnetk wiedno…
Na szczescé, jak nie kòżdô wëstrzélonô kùgla zabijô, tak ë nié kòżdé zéńdzenié z GP smiercą sã kùńczi. Kò doch mëmczi bë dzecy nié nadążëłë rodzëc. Równak…

27. Sławomir Cholcha. Życiorys wielokrotnie złożony
Zostały po nim dwa zdjęcia i jeden namalowany za życia portret, na którym jednak mało przypomina postać z fotografii.
Życiorys
Są jego publikacje, dość liczne pomniki, tablice czy honorowe patronaty. Nie ma muzeum Ceynowy, ale są izby pamięci. Jest więc pamięć. Osobę i dokonania „budziciela Kaszubów” przypominają kolejne rocznice.
Po Florianie Stanisławie Wenantym Ceynowie pozostał tylko jeden odręczny życiorys i dosłownie parę listów, nie wiadomo, czy autentycznych. Zachowało się wiele przekazów pośrednich, czasem sprzecznych, czasem dyskusyjnych, jak słynna mowa oskarżycielska na berlińskim procesie. Trudne czasy, w jakich żył, oraz historia jego żywota nie ułatwiały pielęgnowania pamięci o nim. Jak zaś przyznała jego wnuczka, „pamiątki po dziadku zniknęły wraz z badaczami jego życia”, co poniekąd tłumaczy, dlaczego Cenôva (tak się podpisywał, używając wymyślonej przez siebie pisowni) nie ma dotąd swojego muzeum.
Syn rolnika

30. Sławòmir Chòlcha. Żëcopis wielarazowò zesadzony
Dolmaczënk Hana Makùrôt

33. Kazimierz Ostrowski. Od Ceynowy wszystko się zaczęło
1843 r. student fakultetu medycznego uniwersytetu wrocławskiego Florian Ceynowa wygłosił w Towarzystwie Literacko-Słowiańskim odczyt „O germanizacji Kaszubów”, a następnie opublikował go w języku niemieckim w Lipsku w roczniku poświęconym słowiańskiej literaturze, sztuce i nauce. W tym samym roku w warszawskim czasopiśmie słowianofilskim „Jutrzenka” zamieścił napisany po kaszubsku opis ludowych zwyczajów z północnych Kaszub w wigilię Nowego Roku i w wigilię Trzech Króli. Taki był debiut działalności publicznej przyszłego wybitnego pisarza, etnografa, folklorysty, słusznie nazywanego budzicielem Kaszubów.
Ceynowa jako pierwszy miał odwagę podnieść publicznie tzw. kwestię kaszubską. Jego wystąpienia spowodowały w społeczeństwie polskim dyskusję o takich problemach, jak miejsce i status mowy kaszubskiej w rodzinie języków słowiańskich, groźba wynarodowienia ludu kaszubskiego, potrzeba ratowania bogactwa kultury ludowej, równouprawnienie społeczne i oświata dla ludu. Wzbudziły zainteresowanie uczonych, m.in. badaczy niemieckich i rosyjskich. W publicystyce politycznej i pracach naukowych Ceynowa konsekwentnie posługiwał się kaszubszczyzną, którą chciał na stałe wprowadzić do piśmiennictwa. Nie znalazł jednak zrozumienia i naśladowców wśród sobie współczesnych, jego idee rozkwitły dopiero w pokoleniu pogrobowców – Młodokaszubów.

34. Kazmiérz Òstrowsczi. Òd Cenôwë wszëtkò sã zaczãło
Dolmaczënk Danuta Pioch

35. Daniel Kalinowski. Dobrze wykształcić
15 stycznia 2011 roku w restauracji Zamek w Bytowie odbyło się uroczyste zakończenie pierwszej edycji studium podyplomowego języka kaszubskiego.
Studium było realizowane od 2009 roku w czasie trzech semestrów przez Akademię Pomorską w Słupsku. W restauracji Zamek zgromadziło się 54 uczestników studium, rektor Akademii Pomorskiej w Słupsku prof. Roman Drozd, burmistrz miasta Bytowa Ryszard Sylka, przedstawicielka Zarządu Głównego Zrze­szenia Kaszubsko-Pomorskiego Renata Mistarz oraz kierownicy studium: dr Adela Kuik-Kalinowska i prof. Daniel Kalinowski. Wśród wzajemnych podziękowań nie zabrakło wystąpienia rektora, który deklarował wspieranie środowisk kaszubskich w działaniach edukacyjnych, oraz słów burmistrza oczekującego kolejnych edycji tego typu studium. Nauczyciele kończący studium mali od Akademii Pomorskiej świadectwo jego ukończenia, zgodne z wymogami ministerialnymi, oraz od Zrzeszenia Kaszubsko-Pomorskiego – zaświadczenie o znajomości języka kaszubskiego, które uprawnia do nauczania tego języka w szkole.

37. Daniél Kalënowsczi. Dobrze wësztôłcëc
Dolmaczënk Jiwóna Makùrôt

39. Tomôsz Ùrbańsczi. „Bò nôùka to miecz i wid”
Jaczis mądri napisôł czedës, że nôùka to je miecz i wid. Më, ùczniowie I LO w Kòscérznie swój wid dostajemë na ùczbach kaszëbsczégò ju òd półtora rokù.
Czegò jesmë să òb nen czas nôùczëlë? Òdpòwiedze na to pitanié są rozmajité, zanôléżno òd te, kògò bãdzemë ò to pëtac. Jedno je wiadomé na gwës: swiąda kaszëbsczi juwernotë je trójno wiãkszô czej na zôczątkù naji ùczbë, najégò wanożeniô kaszëbsczima stegnama.
Całi czas dérëje naja wanoga z Remùsã pò Kaszëbach. Drëdżi dzél ju za nama. Króm Majkòwsczégò pòznajemë téż jinszé pòstacëjë kaszëbsczi kůlturë. Terô òsoblëwie Floriana Cenôwa, wëspół z dérëjącym rokã Cenôwë. Szkólnô przez całi rok przërëchtowùje naji do Kaszëbsczégò Diktanda, tej i ti fòrmë sprawdzeniô najich rozmiałosców pisaniô nie felëjë na ùczbach. Króm Cenôwë bëlë to jesz Hilari Jastak i Bruno Synak. Równak w przédny rédze béł to Jón Karnowsczi i jegò „Nowòtné spiéwë”. Baro cekawé bëłë téż lëstë Karnowsczégò do Marszałkòwsczégò. Znającë ju wskôzë kaszëbsczégò pisënkù, zaczãlësmë sã blëżi przëzérac kaszëbsczi gramatice, òsoblëwie òdmianie czasników i jistników w kaszëbsczim jãzëkù.

39. Paweł Ruszkòwsczi. Òrmùzd dobiwô!
Jak le bë to pateticzno nie zwòniło w òderwanim òd kontekstu kaszëbsczi epopeji, z redotą scwierdzóm, że nie je to w żódnym przëtrôfkù próżnô gôdka, le procëmno – prôwda.
Czej przez slédné tidznie òbzérôł jem zdarzënczi z kùlturalnégò żëcô Kaszëb (a nierzôdkò téż w nich jem brôł ùdzél), nie rôz przëbôcziwałë mie sã Remùsowé słowa – nijak rëszné dzysô, czej w ùszłoscë, czedë to môłi Majkòwsczi – narrator „Żëcégò i przigód Remùsa” – dwa razë òdpòwiedzôł Remùsowi: „Chcă!”.
Jedna ze zdzejónëch ju jaczis czas temù „Sondów tidzénia” w TV Kaszuby tika tematu sztaturë Remùsa, co mô stanąc na kòscérsczim rënkù. Òkôzało să, że baro môłé karno mieszkańców Kòscérznë wiedzało òdpòwiedz na pitanié: chto to béł Remùs. Reszta abò scwierdza, że czëje to miono pierszi rôz w żëcym, abò téż zasëpa Wastã Redaktorã òdpòwiedzama taczima jak: „Remùs… Remùs… òn to ksążczi chiba pisôł, nié?”. Sonda bëła direktnym impùlsã do maklewnégò dzejaniô – wiedno wiôldżi wôrtnotë regionalizmù (nié lenokaszëbsczégò). Bùrméster Kòscérznë – wasta Zdzysłôw Czucha, ùdbôł wprowadzenié do „dzejaniô” Centrum Kùlturë i Szportu nowi, apartny rozëgracëji, to je òdczëtów „Żëcégò i przigód Remùsa” Aleksandra Majkòwsczégò.

41. Bernard Hinz. Zmierzałem do Prądzony
Po wypaleniu papierosa wartownik maszeruje dalej. Możemy wreszcie ruszyć.
Szybko zbliżamy się do drugiego brzegu, który blisko mostu jest zarośnięty drzewami. Ciemny nasyp kolejowy będzie sprzyjać naszemu wyjściu na brzeg. Czujemy ostry zapach palonej trawy, widocznie było tu ognisko lub paliła się trawa na nasypie. Na torze słyszymy rozmowę, widać domek dróżnika. Szybko się zbliżamy, korzystając z hałasu nadjeżdżającego pociągu, który zupełnie zagłusza wydawane przez nas dźwięki. Zeskakujemy z mostu na nasyp. Razem, w grupie, spokojnie idziemy dalej. Oddalamy się od toru kolejowego. Rozwidnia się. Znaleźliśmy zalesione miejsce, z dala od drogi, częściowo ogrodzo­ne drutem kolczastym. Wchodzimy ostrożnie do środka tego zagajnika. Dwóch z nas wybiera się szybko po wodę. Spać będziemy na igliwiu i mchu. Niestety, po chwili stwierdzamy, że jest tu wiele uschniętych sosen, pewnie z powodu jakiegoś robactwa. Może się więc zdarzyć, że w ciągu dnia przyjdą robotnicy leśni do wyrębu tych drzew. Musimy iść dalej. Po półgodzinnym marszu widzimy, że nasz las się kończy. Jesteśmy na drodze, w oddali, na górze, widać osiedle. Jednak bliżej rzeki są dość duże zarośla, dzikie róże, maliny i kłęby jeżyn. Wejście w ten kłujący gąszcz nie jest łatwe, ale wydaje się nam, że tu będzie bezpiecznie. Każdy z nas dotarł do środka i znalazł sobie spokojne miejsce do spania. Tutaj chyba nikt nas nie będzie szukał.

43. Jô béł wëszłi do Prądzonë
Dolmaczënk Hana Makùrôt

46. Seweryn Pauch. Ofiara dwóch totalitaryzmów
W czasach, kiedy żyjemy w globalnej wiosce (co niekoniecznie jest zjawiskiem negatywnym), bardzo ważna staje się dbałość o własne korzenie.
Ludzie szukają swojej tożsamości, poznają historię regionu, w którym mieszkają. Z tymi działaniami wiąże się obowiązek pamiętania o tych, którzy stali się ofiarami totalitaryzmów XX wieku. Świadków II wojny światowej jest coraz mniej, więc pamięć o minionych wydarzeniach musi być szczególnie pielęgnowana.
Wpisując się w ramy takiego działania, chciałbym przedstawić sylwetkę nieznanego, a wartego opisania mieszkańca Pomorza – Edmunda Schütza.
Urodził się on 16 listopada 1888 r. w Lubieszynie (Gross Lipschin), jako najstarszy spośród sześciorga rodzeństwa. Jego ojciec, Józef Schütz pracował jako organista w Kościerzynie, a także (w latach 1888–1900) jako nauczyciel w miejscowej szkole, uczył też w Garczynie i Modrowie.

48. Maria Pająkowska-Kensik. Życie bez książek – to straszne…
Pamiętam, jak kilka lat temu, a może kilkanaście (czas biegnie z coraz większym przyspieszeniem) wstrząsnęły mną, wypowiedziane przez jednego z poważnych polskich reżyserów, słowa, że kończą się „ludzie książki, więc pora umierać”. Wymieniona rzeczownikowa przydawka po­winna być traktowana tak jak określenie „ludzie czynu”, „człowiek wielkiego serca” itp.
Żyjąc w czasach, gdy książka kształtowała wyobraźnię, przynosiła wiedzę o świecie itd., umacniałam w sobie przeświadczenie, że bez książek życie jest tylko biologicznym trwaniem. Przecież mówiono: „kto czyta, żyje wielokrotnie”. Czytanie literatury było zawsze wielkim przeżyciem. Poznawanie losów tych, co przed nami, i tych, którzy w odległych zakątkach wielkiego świata poprzez różnorodne kultury tworzą obraz ludzkiego istnienia – to była właśnie szansa na zwielokrotnienie przeżyć, czyli bogate życie. Zamożność domu byłam skłonna oceniać według liczby książek. Dlatego jako wielką pochwałę przyjęłam kiedyś wypowiedź mojej siostrzenicy, że u mnie jest bardzo dużo książek, „chyba aż tysiąc”…

49. Maria Block. Sapy i chruchle
Ja nié wjém, co to tera je, ale dzie nié póda, wszystke ludziska jamrójó, że jakeś boleście majó, bania ich ciupi abo durcham sapa i chruchel! Tak se deliberuja, czamu to tak je? Toć co roku je zima, śnieg i ziómb abo wiater taki, że łeb urywa, a jednak nié co roku je tak, że i sómsiady, i fómfle, i familia take zdechlóny sia robjó. Na ten przykład ja to sia czuja, jakbym mniała wéw bani i wéw muni bujawka, co robji buju-buju i rypie, raz o jedna, raz o druga ściana. Abo jakaś brymza, co mnie rumluje po uszach, że śpik mnie sia uczepsić nié może. A znowu mój malulki knabasek to non stop tan gilonek ma mokry, jak jakiś ślimóni tan chruchel to mu dogryza dziań i noc. Za to moja psiapsióła zéz Opalenia dóndrocze ciangam, że jej deruje choroba ucha! A chłop téż nié faksuja, jak gada, że łazi jakiś połamany jak galameja abo gajor po kamlotach (a wiadomo, że liwuszki i gajory to ino we wodzie sia psianknie ruchajó).

50. Bôjczi

52. Wiérztë na Wiôldżi Pòst

53. Edward Breza. Odpowiedź Panu Magistrowi Grzegorzowi Schramkemu
Pragnę odnieść się do dwóch kwestii z recenzji G. Schramkego „Biuletynu Rady Języka Kaszubskiego za rok 2009” (zob. Pomerania 2011, nr 1, s. 52–54): 1) formy Kaszëb ‘nazwa regionu zamieszkałego przez Kaszubów’, tj. tzw. w onomastyce choronimu (od greckiego chora ‘ziemia, kraj’ i ónyma ‘imię, nazwa’), bo ludzie zamieszkujący ten region to Kaszëbi; 2) tzw. labializacji samogłosek o oraz u na południu Kaszub, czyli w tzw. przez prof. K. Nitscha dialekcie wielewsko-leśnieńsko-bruskim.
Dziś jest właściwie taka sytuacja, że za poprawne należy uznać obie formy dopełniacza liczby mnogiej, tj. Kaszub i Kaszëb, aż ustali się norma mówiona i pisana, zaakceptowana i zalecona przez Radę Języka Kaszubskiego do powszechnego użytku. Etymologiczna postać to, oczywiście, tych Kaszub: samogłoska u była w tym przypadku historycznie długa, a długie u (ŭ) nie przechodziło w szwa (ë), temu procesowi podlegały tylko samogłoski krótkie ĭ, ý, ŭ; zatem etymologiczna odmiana wyglądała następująco: Kaszëbë, Kaszub, Kaszëbom, Kaszëbë, Kaszëbama, (na) Kaszëbach, Kaszëbë. Skąd zatem postać Kaszëb? Jest to tzw. wyrównanie w paradygmacie, przy czym przypomnieć trzeba, że paradygmat (z gr. parádeigma ‘wzorzec, pouczający przykład’) to ‘wzorzec odmiany jakiegoś wyrazu’. W przytoczonym i interesującym nas przykładzie mamy 6 postaci tematu Kaszëb- (temat oboczny) i 1 tzw. w gramatyce temat główny, a wspomniane wyrównanie w paradygmacie to ‘wyparcie form rzadszych przez formy częstsze’. Wyrównanie w paradygmacie ‘wybór form częstszych’ jest bowiem tym w gramatyce, czym demokracja ‘pójście za głosem większości’ w polityce. Tak np. dawniej w Polsce mąż dawał kwiaty żenie i mówił (naturalnie dobrze) o żenie, ale była to żon-a, a w dalszej odmianie: bez żon-y, podziwiał żon-ę, szedł z żon-ą i wołał żon-o; temat główny żon- występował zatem w 5. przypadkach, żeń- w dwóch; ta rzadsza postać żeń- ustąpiła częstszej żon-. Podobnie w dawnej polszczyźnie kaczki pływały na jezierze, dziś na jeziorze. Do dziś w niektórych gwarach polskich utrzymały się te dawne formy, np. zespół Mazowsze śpiewa piosenkę o bólu w biedrze („boli mnie noga w biedrze”), ale powszechnie już mówimy w biodrze. Tym procesem – myślę – można tłumaczyć częste na Mazowszu nazwisko Bedra: na 426 osób w Polsce w ogóle, 186 osób mieszka w dawnym woj. ciechanowskim.

54. Hana Makùrôt. Pragmatika kaszëbskòjãzëcznégò dolmaczënkù
Hewòtny articzel tikô sã tendencji w praktice przełożënków tekstów z rozmajitëch cëzëch jãzëków na kaszëbsczi jãzëk.
Articzel nen òstôł napisóny z pòzdrzatkù teòrii dolmaczënkù, a równoczasno z perspektiwë dolmacza-praktika. Z jedny stronë dokôz nen mô kònfrontowac przełożënkòznôwczé regle z aktama translacji dokònëwónyma na kaszëbsczi jãzëk, a z drëdżi stronë robòta ta mô dawac wskôzë kaszëbsczim dolmaczóm, jak ùsadzëc fùlwôrtny przełożënk i tikô să òna sprawów czësto spòdlowëch, dërżéniowëch dlô warkòwni dolmacza.
Kwalitet translacji dokònëwónëch z rozmajitëch jãzëków na kaszëbsczi jãzëk nie je równy. Dzél z nich je mésterstwã, jak np. „Ewanielie na kaszëbsczi tołmaczoné” przełożoné z greczëznë przez ò. Adama Riszarda Sëkòrã abò téż „Pón Tadeùsz” dolmaczony przez Stanisława Jankégò. Równak jô miała w swòjim rãkù wiele translacji dokònónëch na kaszëbsczi jãzëk, chtërnym dalek bëło do doskònałoscë. I nëch prawie trójnëch niedoskònałëch dolmaczënków mdze tikôł să hewòtny articzel. Je òn dokază wëłączno teòretnym, choc pisónym w òpiarcym ò analizã kònkretnëch aktów translacji i jindiwidualnëch sztrategiów kaszëbsczich dolmaczów.

55. Bògùmiła Cërockô. Historiô rôd sã pòwtôrzô
24 lata temù, 16 strëmiannika 1987 rokù jô pòzna ksãdza Antoniégò Peplińsczégò.
„Pomerania”, z chtërną jô w tim czasu, jesz jakno sztudérka, zacza wespółrobòtã, wësłała mie do Mscëszejców. Brzadã mòjégò zéńdzeniô z ksãdzã béł mój pierszi articzelk „Obudził śpiących”. Minãłë lata, jô drëdżi rôz zacza wespółrobòtã z „Pomeranią” i znôù mie przëszło zaczënac òd Antoniégò Peplińsczégò.
Ksądz Antoni je bòhatéră niewiôldżi ksążczi napisóny przez Jaromira Szroédra, sëna jegò półbrata i wòjnowégò ùcznia Stanisława Szroédra. Ksążeczka wëszła pòd nôdpisã „Żëcé piesnią pisóné. Spiéwôrz biograficzny ksãdza Antoniégò Peplińsczégò”. Do mie nen spiéwôrz trafił przez… teater, chtëren je wiôlgą miłoscą Jaromira i béł jedną z miłotów jegò wùje. Teater béł téż mòże nôwôżniészą òrãdzą tegò, że jô pò czilenôsce latach przëszła nazôd do kaszëbiznë (i terôzkù próbùjã pisac w jãzëkù òjców). Jak sã zmienia Kaszëbskô òd lat 80. XX wiekù, jô òbôcza tak pò prôwdze dopiérze w 2007 rokù w Kramarzinach, gdze Teater Dia­logus (z Parchòwa) wëstawił dwa widzawiszcza: „Poszukiwanie Remusa” i „Historia Remusa”. Dzãka młodim lëdzom, jaczi razã z Jaromiră Szroédră przëszëkòwelë baro bëlny szpëtôczel, jô tam dosta do wiédzë, że kaszëbskô kùltura wcyg sã rozwijô, że to ju nie je blós lëdowizna, folklor, jak mie sã donëchczôs zdôwało. To bëło mòje pierszé zetkanié z Jaromiră, jakno człowiekã teatru. Jakò pisôrza jô gò pòzna terô, jak òd niegò dosta „Żëcé piesnią pisóné”.

59. Słôwk Klas. Baną przez mãkã
Òd czile miesądzów jesmë swiôdkama prôwdzëwégò widzawiszcza, w jaczim ùdzél bierze całô grëpa rozjarmòlonëch lëdzy ë dłudżi cyg banowëch wòzenów, a przedstôwk warô na nôdłëgszi binie, jakną leno Kaszëba ò szeroczim zdrzenim je w sztãdze òbjąc swòjim zdrokã.
Gòdnikòwi cząd na zycher ùdokaznił, że rozkłôd jachaniô cugów béł całowny. A czë béł skùtkã niespòdzajnëch zdarzënków, czë téż mùskòwi zgniłotë banowëch wëszëznów – mést tegò sã nie doznómë. Niejedny ju chcelë wsadzeniô do sôdzë autorów negò „rozkładu” a téż ùznaniô jich za karno przesprôwców, jaczi bòdôj mielë na célù òbalenié pòrządkù nie blós na Kaszëbach. Zarô nalazlë sã barnicë, jaczi rzeklë – prôwda, nie sprawilë sã, ale blós na niechtërnëch dzélach. Tec sprzedôwanié bilietów dérowało bez felë, a sniegù spadło niemało. Przed nama Jastrë, jaczé bãdą pòsobnym sprawdzënka dzejaniô zachtny firmë, pòd krejamną pòzwą „grëpa PKP”.
Dlô gwësnoscë, nowi spisënk rézowaniô naszëch cugów wchôdô ju 1 strëmiannika, tej „grëpa” mdze mia jesz wiele czasu na doregùlowanié rozkładu, żebë bilietów nie przedowóno na cudż i, jaczich nie bëło, a banë lepi żebë bëłë krótczi, niż bë miałë rézowac bez wôżnégò technicznégò przezérkù. Jak sã wdarzimë przedgòdowi rajbach, równak dzél winë béł pò stronie pasażérów, jaczi nimò òstrzédżi ò wprowadzenim nowégò rozkładu jazdë, zdëcydowalë sã jachac banama. Do te, wëbiéralë taczé cudżi, jaczé akùrat nie jachałë. Dodôwno bezmëslno żdelë na cudżi na tëch peronach, z jaczich òne nie òdjeżdżałë, a nie na tëch, z jaczich òdjechałëbë – czejbë rézowałë. Jak pamiãtómë, wënajãto nawetka pòmagérów, jaczi mielë pòmagac szëkac zatacony cudżi – w dôce.

60. Klëka i Z życia Zrzeszenia

65. CSBTV powiększa zasięg!

66. Tómk Fópka. „Kòl Jónka Mùzykańta” abò ùdba na bezsztrómòwą jimrã
Czej wiatrë i zelga bùten, a wcyg jesz ni mają sztrómù włączoné – chcemë so wëszëkac jaką robòtã. Taką, co sã dô bez elektricznoscë zrobic. Dlô człowieka pòkòleniô sms-ów, mejlów i mp3 je to ale drãgô rzecz…
Wiedno mòże sã legnąc. Nôlepi z białką. Mòże z te dac za dzewiãc miesądzy jaką domòwą rewòlucjã…
Mòże sã téż sómno legnąc. Leno jak tu wëleżec, czej je tëli do zrobieniô…?
Mòżna czejbac. Co bë bëło, czejbë?
– czejbë w Smòleńskù nie bëło dôczi…
– czejbë dëtczi rosłë na drzewach…
– czejbë piwkò bëło darmôk…
– czejbë wszëtcë na naszi planéce rozmielë pò kaszëbskù…

68. Rómk Drzéżdżónk
Pëlckòwskô bina
Tu, w najim zataconym Pëlckòwie, do nôlepszich aktorów strzédnégò pòkòleniô, wedle mòji dbë, słëchają stôrô Truda a naji brifka.
Prôwdac ti niżódnëch szkòłów graniô nie kùńczëlë, ale niejeden młodi aktór, co wa jejich codzéń mòżeta w serialach òbzérac, mógłbë sã òd nich kùńsztu ùczëc. Co jak co, ale w tim fachù nôwôżniészé je doswiôdczenié!
Stôrô Truda doswiôdczenié wiôldżé mô, bò ju skòpicą 40 lat pò chëczach lóprëje. Tu co ùczëje, tã co pòdsłëchô, tuwò co ùzdrzi, tam co pòdezdrzi, a pòtemù mésterskò pòwtôrzô. Na rozmieje swòją zmôrloną gãbą wszelejaczé mùnie zrobic, zrozmiało gestikùlowac – to je pajama, szpérama, ùszama a rzãsama machac, a rozmajitëma, lëdzczima a zwierzãcyma, głosama gadac, w chtërnëch taczé emòcje są czëc, że to jaż serce wzrëszô, a łizë same z òczów płëną. Ze smiéchù, bò Truda je mésterką nad mésterczi kòmédie.
Zôs nasz brifka lepi sã w tragedëji czëje, co dzywné nie je, bò rozwòżącë lëdzóm emeriturë a réńtë, namikł jejich dërchnyma stãkaniama, wzdichaniama a gnieceniama. Tak tej brifka tragiczno stãkô, wzdichô a gniece, nôczãscy swój kùńszt przede mną pòkazëjąc. A jô, chcącë-niechcącë, mùsză jegò wëstãpë òbzérac!

Edukacyjny dodôwk „Najô Ùczba”

I Janusz Mamelsczi. Miłota starszich
II Maria Renata Wróblewskô. Tuńcëjemë i spiéwómë “Òkrąc sã wkół”
IV Dark Szëmikòwsczi. Rzez Gduńska w 1308 rokù
VIII Hana Makùrôt. Zdania wielerazowò zesadzoné